Kołek na wampiry

Kołek na wampiry

Jeśli wydaje Ci się, że wampiry to wymysł i legenda, to wyprowadzam Cię szybko z błędu – one są wśród nas. Nigdy nie były tak blisko.

Ten szczególny rodzaj krwiopijców podchodzi do Ciebie na odległość jednego oddechu. Nawet nie zauważasz, że wbił zęby w Twoją szyję i upija z Ciebie życie litr po litrze. Zgadzasz się na to nieświadomie, bo trafiłeś na najgorszy gatunek tego potwora, wampira emocjonalnego.

Mnie nie pomożesz?

Jestem dobrym człowiekiem, a przynajmniej staram się być. Pomagam każdemu, kto mnie o tę pomoc poprosi, a ja mogę mu ją ofiarować. Skończyłem już ze wspieraniem kogoś, kto nie potrafi powiedzieć dziękuję lub proszę, ale zanim tak się stało spotykałem na swojej drodze wiele wampirów, które wymagały ode mnie ciągłego ratunku. Objawiało się to w prostych działaniach np. widząc moje pełne zrozumienia oczy i skupienie, ów potwór nagle się otwierał i zaczynał opowiadać o swoich sprawach. Nie ma w tym nic złego – każdy czasem ma kiepski dzień, chwilę słabości i to oczywiste, że potrzebuje się wygadać. Gorzej, gdy takich dni jest 7 w tygodniu, 24 godziny na dobę, a dyżur w poradni „mam problem nie do rozwiązania, pomóż!!!” obowiązuje również w Święta.

Wysłuchałeś raz – musisz wysłuchiwać za każdym razem. Pomogłeś raz – musisz pomagać za każdym razem. Nie ma przeproś, wpakowałeś się w niezły burdel i do tego nie Twój, ale co tam, przecież Ty problemów nie masz, a jeśli nawet, to na pewno radzisz sobie z nimi doskonale, bo takim jesteś wspaniałym doradcą.

Fenomen wampira

W tym cały fenomen wampirów emocjonalnych, które każdą Twoją radość, pozytywne uczucie, przyjazne usposobienie i nastawienie do ludzi oraz świata – wyłapią, a następnie przez Twoją naiwność wysiorbią jak ledwo spuszczoną ze zwierzaka krew. Tak, jesteś dla wampira zwierzyną, oswój się z tym, bo im prędzej to zrobisz, tym szybciej zrozumiesz jak bardzo ważna dla Ciebie jest umiejętność obrony przed krwiopijcami. To nie takie proste, bo wampiry niezwykle sprawnie się kamuflują. Uwielbiają być nieporadne, potrzebujące i ciągle niezadowolone. Swoim zachowaniem wręcz obligują do poprawiania im humoru, pokazywania drugiej strony medalu, a przede wszystkim bycia, słuchania i poprawiania ich świata. Pieprzeni egoistyczni fani Twoich tętnic.

Twoja największa słabość

Wiesz jaka jest Twoja największa słabość w tej nierównej walce? Twoje ego. Tak, winne jest Twoje Wielkie Ja, które chce być karmione wdzięcznością wampira i poczuciem, że jesteś supermanem. Tylko jak się tak dobrze zastanowić, to za te „dary” pozwalasz wyssać z siebie całego ducha i energię. Oddajesz się za darmo. Kiedy już to sobie boleśnie uświadomisz, zaczniesz szukać rozwiązania.

Kołek na wampiry

Matka natura jest suką i czasem wydawałoby się, że stworzyła wampiry z myślą o jednostkach doskonałych i niepokonanych. Jednak w każdej wielkiej sile jest też wielka słabość. W przypadku krwiopijców to najprostsza na świecie obojętność i bezuczuciowość. Jak myślisz, co zrobi wampir, gdy okaże się, że jesteś jak zwyczajna kaszanka? Niby pachniesz krwią, ale nie ma w Tobie życia, a jest tylko… zabarwiona kasza?! Twój oprawca wtedy totalnie zgłupieje, co często objawia się obrzucaniem błotem i pretensją (bo nagle stałeś się taki bezużyteczny, a wampir miał taki piękny plan względem Ciebie). Nagle Wasze „relacje” popsują się i ograniczają do minimum. I dobrze, bo to pierwszy kołek, który wpieprzyłeś centralnie w serce potwora. Przetrwaj te jego spazmy, nie daj się zwieść i omamić. Bądź jak skała. Sam zobaczysz, jak wampir poszuka w Twoim otoczeniu innej zwierzyny. Na własne oczy obejrzysz jak ją upoluje i będzie z uśmiechem na twarzy obrabiał. Do tej pory miał w zwyczaju robić dokładnie to samo z Tobą…

Na szczęście Ty jesteś już wolny, szczęśliwy, pozytywnie nastawiony do świata i ludzi. Odzyskujesz siłę i witalność, ale pamiętaj, by nie odkryć się znów przed nienasyconym wampirem. Dlatego warto czasem dla higieny psychiki być nieprzyjemnym, bezuczuciowym, nieemocjonalnym dupkiem bez serca. To działa na krwiopijców jak zapach czosnku i tworzy strefę, w której jesteś niezależnym człowiekiem, a przecież tego wszyscy sobie życzymy w zdrowych kontaktach z ludźmi.

PS

Magda, dziękuję za inspirację.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest2

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Ja mam z tym samym problem i ciągle jakiś wampir się do mnie przypałęta i przez to tracę nie tylko radość (bo to rzadko), ale głównie swój czas i to mnie najbardziej ostatnio wkurza. Im więcej mam takich chwil, tym bardziej mam ochotę robić się off line i mieć wszystko w poważaniu… bo ile można?

  • Ja dość egoistycznie dokonuję selekcji kto jest wart mojej pomocy. Właśnie żeby się nie dać takim wampirom.

    Choć przyznaję, że kiedyś zdarzyło mi się zachowywać dość wampirowato. Ale mi przeszło.

    • Też stosuję tę taktykę, ale jestem człowiekiem i czasem się złamię :) Jak tylko wyczuję wampira, wyciągam osikowy kołek obojętności i wpieprzam czosnek. Wszystko zależy od klasy wampira.

  • Absolutnie zgadzam się z tym, że takie osoby istnieją. Na pierwszym roku studiów poznałam takiego wampira. Koleżanka potrzebowała mojej pomocy przy każdym projekcie, raz cały sama zrobiłam za nią. Gdy próbowałam odmówić, uruchamiałam cały mechanizm obronny tej osoby. Wypieki, łzy i dziwne, histeryczne ruchy rękoma. Kiedy zaczęły się wieczorne telefony, abym przyjechała na noc, bo moja koleżanka boi się sama spać w mieszkaniu pod nieobecność współlokatorki – odpuściłam. Zrozumiałam, że ta znajomość trwa o pół semestru za długo. Zastanawiałam się, czy ona nie potrzebuje profesjonalnej pomocy, bo moja na pewno jej nie wystarczała. Dziś jedynie czasami mijamy się na korytarzach uczelni. Aby się od niej odciąć postąpiłam tak jak opisałeś. Stałam się obojętna. To naprawdę jedyne wyjście.

  • Chyba jestem jeszcze bardziej antypatyczny, niż dotąd przypuszczałem – nigdy dotąd nie spotkałem wampira z rodzaju, o którym piszesz. Może i dobrze.

    Zwłaszcza – dla niego :->

  • Już jestem dupkiem bez serca, kocham tą robotę.
    Nie ma sprawy, zrobiłeś mi dobrze (tekstem). I lepiej niż ja. :)

    • Dupkiem trzeba być czasem, nie zawsze :) Bo lepiej być dupkiem niż pożywieniem dla wampira. Z doświadczenia.