Jestem wkurwionym katolikiem

Jestem wkurwionym katolikiem

Nie byłem w nie­dzie­lę w Koście­le. Sta­ram się trzy­mać zasad, że nie­dzie­la to Świę­to, ale były takie zamie­cie, że odpu­ści­łem. Dziś jest pięk­na pogo­da, posze­dłem do Kościo­ła i poca­ło­wa­łem klam­kę. Kościół był zamknię­ty. Czy tyl­ko dla mnie?

Nie wyle­wa­łem za koł­nierz, nie byłem prze­sad­nie moral­ny, choć gdzie­nie­gdzie nazy­wa­ją mnie Mora­les. Moskit na MS AGH był legen­dą, z któ­rą nie moż­na było dys­ku­to­wać. Gdzie w tym wszyst­kim jest praw­dzi­wy Damian?

Prawdziwy ja

Tak napraw­dę jestem tym mło­dym gniew­nym, któ­ry powo­li sta­je się sta­rym wkur­wio­nym. Nie chcę pójść w śla­dy Kuki­za, któ­ry zawsze był moim ido­lem, odkąd wydał z Pier­sia­mi "My już są Ame­ry­ka­ny". Pły­ta jak naj­bar­dziej cią­gle aktu­al­na, mimo że ma już ponad 20 lat. Czy w Pol­sce się coś zmie­ni­ło poza tym, że mamy kre­dy­ty i jeź­dzi­my lep­szy­mi samo­cho­da­mi, narze­ka­jąc tyl­ko na coraz więk­szy smog?

Jestem wkur­wio­nym kato­li­kiem, któ­ry chce wie­rzyć, ale gdy z ambo­ny sły­szę poli­ty­kę - wymio­tu­ję. Kie­dyś o wymio­to­wa­niu Unią Euro­pej­ską i dobro­by­tem śpie­wa­ła Vita­mi­na. Nazy­wa­łem ich pun­ka­mi XXI wie­ku, nie­ste­ty zespół się już roz­padł, ale nie­daw­no wylą­do­wał na Spo­ti­fy. Tro­chę za póź­no, bo nie tra­fi­li pano­wie w swój czas, a mimo to cią­gle utoż­sa­miam się z ich uty­ski­wa­niem. Kar­mi­li moje wkur­wie­nie, ale nadal wie­rzy­łem, że mogę zna­leźć w Koście­le miej­sce dla sie­bie.

Czu­ję się jak bani­ta, zwłasz­cza gdy cału­ję klam­kę w zamknię­tej na czte­ry spu­sty Świą­ty­ni. Czu­ję się jak bani­ta, gdy sły­szę, że nie mogę słu­chać muzy­ki na słu­chaw­kach, zwłasz­cza tej o zaje­bi­stym beacie, moc­nym jak pod­kła­dy Webe­ra u Łony. Czy­li Łona to zło? Bo każe myśleć i wyma­ga od słu­cha­cza cho­ciaż mini­mal­nej wyobraź­ni?

Jestem wkur­wio­nym kato­li­kiem, gdy sły­szę zza krat­ki infor­ma­cję "śmier­dzisz faj­ka­mi i przy­cho­dzisz do spo­wie­dzi? Jak tak moż­na?". Myślę sobie wte­dy o tych wszyst­kich żulach, któ­rzy stwier­dzi­li, że chcą się nawró­cić i przy­cho­dzą do kon­fe­sjo­na­łu. Nie mają na pew­no radia, z któ­rym mogą się pomo­dlić. Ale zaraz, zaraz. Prze­cież mamy naro­do­we radio kato­lic­kie - Radio Mary­ja!

Jestem wkur­wio­nym kato­li­kiem, gdy w Radiu Mary­ja sły­szę wypo­wie­dzi poli­ty­ków. Gdy mamią i obie­cu­ją to, cze­go nigdy nie zamie­rza­li zro­bić. Jestem co naj­mniej poiry­to­wa­ny, gdy mój przy­ja­ciel słu­cha tego radia i kar­mi się tym badzie­wiem, a póź­niej gło­si te same praw­dy obja­wio­ne, nie­świa­dom że został zin­dok­try­no­wa­ny przez opcję poli­tycz­ną, któ­ra jedzie na polacz­ko­wym kato­li­cy­zmie.

Wolę być burakiem

Powiem szcze­rze, że wolę być bura­kiem, któ­ry sprze­ci­wia się wszyst­kie­mu, niż zgod­nie, rów­niu­teń­ko idą­cym w tłu­mie na mar­szach wol­no­ści. Nigdy nie byłem czło­wie­kiem o zaokrą­glo­nych kan­tach. Zawsze kłu­łem i chcę kłuć nadal, tro­chę jak jeż, któ­ry gdy czu­je się zagro­żo­ny, zbi­ja się w kul­kę. Ale ja się w kul­kę nie chcę zbi­jać, co inne­go wysta­wiać szpil­ki. Chcę być wyrzu­tem sumie­nia dla księ­ży, któ­rzy nisz­czą ducho­wą stra­wę, jaką powin­na być Msza. Chcę wybie­rać wła­dzę, któ­ra ukrad­nie tyl­ko 50%, bo nie­krad­ną­cej w ogó­le nie ma w żad­nym rzą­dzie. Chcę krzy­czeć jak dyrek­tor w jed­nym z teatrów. Chcę wresz­cie wyzwo­lić się w oków ogra­ni­czo­ne­go myśle­nia, któ­re wma­wia się nam codzien­nie w Wia­do­mo­ściach TVP, a któ­re niczym klap­ki na oczach two­rzą orwel­low­ską rze­czy­wi­stość.

Jestem wkur­wio­nym kato­li­kiem. Poli­ty­cy, księ­ża z jedy­nej słusz­nej opcji, może­cie się bać. Będę pisał, bo to mogę i potra­fię. Czy to ma sens? Dla mnie tak, dla Was nie. Na szczę­ście są jesz­cze Czy­tel­ni­cy, któ­rzy myślą. I dla­te­go będę thin­sty­lo­wał :)