Jestem czarnoksiężnikiem

Jestem czarnoksiężnikiem

Choć nie znam żad­nych magicz­nych sztu­czek, to dziś napi­szę co nie­co o magii słów.

Gdy byłem mały uczo­no mnie, że ist­nie­ją magicz­ne sło­wa, któ­re nio­są ze sobą wiel­ką moc. Zasta­na­wia­łem się wte­dy, co to będą za zaklę­cia. Wyobra­ża­łem sobie, jakie muszą być trud­ne do przy­swo­je­nia i by posłu­gi­wać się nimi bez żad­ne­go pro­ble­mu na pew­no trze­ba posia­dać sze­reg wyszu­ka­nych zdol­no­ści. Wte­dy jesz­cze nie rozu­mia­łem ile w tych dywa­ga­cjach praw­dy (już wte­dy byłem małym filo­zo­fem).

Proszę

Magicz­ne sło­wo numer jeden. Uży­wa­ne coraz rza­dziej, ponie­waż pro­sić nie wypa­da (pro­si się tyl­ko świ­nia). Czę­sto zastę­po­wa­ne przez wyma­gam, chcę, dawaj, ocze­ku­ję (to ostat­nie to naj­ła­god­niej­sza for­ma). Pro­szę uzna­wa­ne jest za ozna­kę sła­bo­ści (no co?! mam Cię pro­sić na kola­nach?), ura­żo­nej dumy (co ja się będę pro­sił!) lub szan­ta­żu emo­cjo­nal­ne­go (no tak Cię pro­szę, a Ty nic...). Coraz czę­ściej sto­so­wa­ne w for­mie roz­ka­zu ze zmięk­cze­niem (zrób to pro­szę). Aktu­al­nie nie­wie­le osób uży­wa popraw­nie zaklę­cia proś­by ze wzglę­du na sku­tek ubocz­ny - wdzięcz­ność.

Dziękuję

Magicz­ne sło­wo numer dwa. W porów­na­niu do pro­szę trzy­ma się cał­kiem nie­źle, choć przy­bie­ra róż­ne posta­ci obni­ża­ją­ce war­tość prze­ka­zy­wa­ną przez zaklę­cie (wdzięcz­ność). Może­my zatem spo­tkać thx, dzię­ki, dzięks, dzię­kó­wa, któ­re mimo tego, że są młod­szy­mi brać­mi dzię­ku­ję, to jed­nak nie posia­da­ją peł­nej mocy. Jed­ną z przy­czyn znie­kształ­ceń oraz coraz mniej­szej popu­lar­no­ści tego cza­ru jest zwią­za­ne z jego uży­ciem osła­bie­nie pozy­cji użyt­kow­ni­ka. Otóż dzię­ku­ją­cy odczu­wa dys­kom­fort umniej­sze­nia, bowiem przyj­mu­ją­cy podzię­ko­wa­nia nie­ja­ko ma nad nim wła­dzę, potę­go­wa­ną przez wdzięcz­ność. W nowo­cze­snych cza­sach dzię­ko­wa­nie jest po pro­stu pas­se, ponie­waż dziś nale­ży się wszyst­ko wszyst­kim. Bez odse­tek.

Przepraszam

Magicz­ne sło­wo numer trzy. Jeśli poprzed­nie zaklę­cia mia­ły pro­blem ze swo­imi użyt­kow­ni­ka­mi, tak prze­pra­szam prak­tycz­nie już nie ist­nie­je. Czar ten jest zja­wi­skiem powo­du­ją­cym naj­gor­sze uczu­cia: bez­sil­ność, złość, skru­chę, uwy­pu­kle­nie błę­dówwad. Rzu­ca­ją­cy zaklę­cie prze­pra­sza­nia nie posia­da żad­nej tar­czy chro­nią­cej jego ego. Mówiąc kolo­kwial­nie - wysta­wia dupę do bicia, zda­jąc się na łaskę prze­pra­sza­ne­go. Dziś się nie prze­pra­sza, bo nie wol­no! Toż to zamach na samo­za­do­wo­le­nie i dobre samo­po­czu­cie, a że one są naj­waż­niej­sze w życiu nowo­cze­sne­go czło­wie­ka, to jakie­go­kol­wiek prze­pra­sza­ją­ce­go nale­ży uznać za wywro­tow­ca i tępić.

Jestem czarnoksiężnikiem

Głu­pio mi to stwier­dzać - jestem sta­ro­świec­ki. Nauka nie poszła w las i nadal czu­ję wiel­ką moc magicz­nych słów pro­szę, dzię­ku­jęprze­pra­szam. Ba! Im wię­cej pro­szę, tym czę­ściej dzię­ku­ję. Nie lubię prze­pra­szać, ale jak muszę, to to robię. Nie ma prze­proś. Za przy­ję­cie prze­pro­sin też dzię­ku­ję, tak jak zawsze pro­szę o wyba­cze­nie.

Magicz­ne sło­wa defi­niu­ją mnie jako sła­be­go czło­wie­ka zwa­ne­go czar­no­księż­ni­kiem. Nie rozu­miem tyl­ko, dla­cze­go uży­wa­nie ich daje mi poczu­cie wewnętrz­nej ener­gii, oczysz­cze­nia, rado­ści. Nie­spo­ty­ka­ne, praw­da? Na koniec zatem podzię­ku­ję magii za to, że jesz­cze ist­nie­je. Was pro­szę, uży­waj­cie zaklęć czę­ściej, a wszyst­kich, któ­rych ura­zi­łem do tej pory swo­imi not­ka­mi na wszel­ki wypa­dek prze­pro­szę. Niech magia dzia­ła wiecz­nie.

photo credit: anieto2k via photopin cc