Jeśli masz swoje zdanie to i tak ja mam rację

Jeśli masz swoje zdanie to i tak ja mam rację

Uwiel­bia­my mieć rację. Uwiel­bia­my się nie mylić i być świę­cie prze­ko­na­ni o swo­im zda­niu, że jest naj­wła­ściw­sze. Uwiel­bia­my je mieć i się z nim obno­sić.

Mam swoje zdanie!

Pokaż­cie mi czło­wie­ka, któ­ry nie ma swo­je zda­nia i cokol­wiek osią­gnął. Ja oso­bi­ście się nie spo­tka­łem. Oczy­wi­ście wyklu­czam dupow­ła­zów, dupo­li­zów i ame­by, któ­re dopa­so­wu­ją się cał­ko­wi­cie kształ­tem do zasta­nej sytu­acji. Tacy ludzie też mają swo­je zda­nie - nie nara­żać się komuś, kto jest "wyżej". Każ­dy sza­nu­ją­cy się oby­wa­tel tej Zie­mi, któ­ry ma mózg i idzie swo­ją dro­gą musi mieć zda­nie. Tyl­ko jeśli już nawet to zda­nie ma, to czy zawsze ma rację?

To ja mam rację!

Jak się oka­zu­je z moich małych obser­wa­cji, im bar­dziej ktoś chce mieć swo­je zda­nie, tym bar­dziej przy­zna­je rację tyl­ko sobie. Jesteś pyta­ny o zda­nie tyl­ko po to, by Mr Mam Rację je zane­go­wał, utwier­dził się w prze­ko­na­niu, że jego zda­nie jest naj­lep­sze, a Ty gów­no wiesz. I do tego zawsze opo­nu­jesz, gdy Mr Mam Rację pyta się Cie­bie o jakąś rze­czo­wą wypo­wiedź. To Two­ja wina, że myślisz ina­czej, a to zna­czy, że od razu gorzej.

I jak tu z taką oso­bą roz­ma­wiać? Nie ma roz­mo­wy - jest rzeź­ba w ska­mie­nia­łym gów­nie.

Kropla drąży kamień

Tyle razy spo­tka­li­ście się z takim sce­na­riu­szem w swo­im życiu. Tyle razy pró­bo­wa­li­ście roz­ma­wiać i nic z tego nie wycho­dzi­ło, a koń­czy­ło się kłót­nią, z któ­rej nic nie wyni­ka­ło. Tyle razy odpusz­cza­li­ście, bo prze­cież ktoś musiał być mądrzej­szy.

Jakie jest roz­wią­za­nie? To pro­ste. Mieć to w dupie, a Mr Mam Rację omi­jać sze­ro­kim łukiem. Jeśli nawet wdasz się z nim w dys­ku­sję lub zapy­ta Cię o Two­je spo­strze­że­nia - wyco­faj się! Nie mów mu swo­je­go zda­nia, nie karm trol­la! Twój Mr Mam Rację zgłu­pie­je. Poczu­je się osa­mot­nio­ny, nie­zro­zu­mia­ny, a jego Jedy­na Racja prze­sta­nie tak sma­ko­wać, bo prze­cież nie ma jej z kim skon­fron­to­wać. Nikt mu się nie sprze­ci­wia, nikt nie wal­czy, a on nagle uświa­da­mia sobie jak bar­dzo jego zda­nie jest gów­no war­te.

Naj­gor­sza jest prze­cież obo­jęt­ność, ale tyl­ko tak możesz nauczyć Mr Mam Rację, że nie ist­nie­je tyl­ko jego zda­nie, że nie tyl­ko on ma rację, że są inni ludzie, a wypra­co­wa­ne wspól­nie roz­wią­za­nia na bazie dys­ku­sji to naj­bar­dziej szczel­ne i odpor­ne na błę­dy wyj­ście z sytu­acji.

Zadanie domowe

Jestem ide­ali­stą umiar­ko­wa­nym i wiem, że spo­so­bów na radze­nie sobie z Mr Mam Rację jest tyle, ile jeste­ście w sta­nie napi­sać w komen­ta­rzach (do cze­go gorą­co zachę­cam), więc tak napraw­dę nie ma jed­nej słusz­nej dro­gi. Ale pro­po­nu­ję poćwi­czyć na sobie samym, bo każ­dy z nas ma swo­je­go wewnętrz­ne­go Jarząb­ka, któ­re­mu ufać nie powi­nien.

W sytu­acji, w któ­rej bar­dzo będzie Ci nie po dro­dze zgo­dzić się z Two­im roz­mów­cą na chwi­lę zatrzy­maj się, zapy­taj jesz­cze raz o to, co pró­bu­je Ci powie­dzieć. Zasta­nów się, czy był­byś w sta­nie przy­jąć to zda­nie bez zbęd­ne­go pie­prze­nia, w peł­nym zaufa­niu do Two­je­go roz­mów­cy, a na sam koniec... przy­znaj mu rację. Wystar­czy pro­ste "Sam się sobie dzi­wię, ale napraw­dę masz rację".

Obser­wuj wte­dy, co się sta­nie z tą oso­bą, jak zare­agu­je i czy cza­sem... sama nie zacznie Cię prze­ko­ny­wać do tego, abyś zaczął przy­naj­mniej deli­kat­nie pole­mi­zo­wać z jej zda­niem. Dla­te­go nie­na­wi­dzę Mr Mam Rację i takie jest moje zda­nie, któ­re­go nie zmie­nię, bo mam rację :)

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook7Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter