Jak zarobić na blogu?

Jak zarobić na blogu?

No wła­śnie, jak zaro­bić? Szcze­rze, to nie wiem, bo nie zara­biam. Para­dok­sal­nie jed­nak nie o kasie dziś będę musz­kie­cił.

Posta­wi­łem sobie za cel tego tygo­dnia śle­dze­nie blo­gos­fe­ry, ponie­waż jak widać - chcę w niej zaist­nieć, czy­li pisać swój blog i robić to dobrze (nie popeł­niać błę­dów, któ­re już bar­dziej doświad­cze­ni popeł­ni­li i chęt­nie się tym dzie­lą).

Nie da się nie zauwa­żyć, że poja­wi­ła się fala artów doty­czą­cych zara­bia­nia na blo­gach i postrze­ga­nia przez blo­ge­rów małych blo­ge­rów dużych (i na odwrót). I mam wra­że­nie, że nie­któ­rzy ze sobą roz­ma­wia­ją w tym samym języ­ku, ale w róż­nych dia­lek­tach, więc szans na doga­da­nie się - NIE MA.

No to jak zarabiać na blogu?

Kró­lo­wie blo­gos­fe­ry piszą: rusz dupę, bądź ory­gi­nal­ny, bądź sobą, ład­nie wyglą­daj, miej zain­te­re­so­wa­nia i dziel się nimi, inte­re­suj się i spe­cja­li­zuj, bądź żąd­ny infor­ma­cji, któ­re Cię inte­re­su­ją, nie hej­tuj, roz­ma­wiaj, dys­ku­tuj, ole­waj czar­no­wi­dzów, nie oglą­daj się na innych, BĄDŹ WYJĄTKOWY.

Mali blo­ge­rzy, któ­rych nazwę sobie robo­czo smol­blo­ge­rzy, gdy tak czy­ta­ją te pora­dy, zda­ją się myśleć - łatwo się Wam mówi, Wy jeste­ście roz­po­zna­wal­ni, a prze­cież my też jeste­śmy zaje­bi­ści (choć bun­krów u nas nie ma), my też chce­my współ­pra­ce, gra­ti­sy i kasę, bo prze­cież nie jeste­śmy gor­si.

No i jak tu się ma doga­dać bied­ny z boga­tym? Nie może. Dla­te­go, że smol­blo­ge­rzy nie zda­ją sobie spra­wy, że oso­bo­wo­ści, cha­ry­zmy, zaan­ga­żo­wa­nia i bycia atrak­cyj­nym dla więk­szo­ści, a nie dla garst­ki - nie da się ot tak wyge­ne­ro­wać. To trze­ba zwy­czaj­nie mieć, a jak się nie ma - pró­bo­wać kształ­to­wać. To jest wła­śnie ta pra­ca, o któ­rej mowa, to jest to rusza­nie dupy i bycie ory­gi­nal­nym.

No to... jak zarabiać?

Na mój musz­kie­ter­ski nos to pro­ble­mem jest okre­śle­nie, co to zna­czy zara­biać i od tego trze­ba zacząć. Jestem na razie smol­blo­ge­rem, więc nie ocze­ku­ję cudów, ale zaczą­łem uczci­wie pra­co­wać na swo­ją mar­kę. Więc gdzie te pie­nią­dze? W dupie. Na razie mam je dokład­nie tam, bo zara­biam zupeł­nie co inne­go, dużo cen­niej­sze­go i nie do ode­bra­nia:

  • nawią­zu­ję nie­zwy­kle cie­ka­we kon­tak­ty
  • czy­tam i piszę, u sie­bie i u nie­zwy­kłych oso­bo­wo­ści
  • zdo­by­wam doświad­cze­nie i umie­jęt­ność swo­bod­ne­go poru­sza­nia się po blo­gos­fe­rze
  • robię na co dzień zupeł­nie co inne­go, co pozwa­la mi total­nie odpo­cząć i roz­wi­jać nowe zain­te­re­so­wa­nia

Zara­biam nie ileś, tyl­ko coś. Mogę więc powie­dzieć, że moje zarob­ki na blo­gu są nie­zwy­kle duże. Do tego pra­cu­ję w bar­dzo cie­ka­wym teamie, nie­sa­mo­wi­cie róż­no­rod­nym i napraw­dę mamy z naszej robo­ty wie­le fanu. Nuda? Zapo­mnij, cały czas coś się dzie­je. Cza­sem wpad­nie jakiś klient, co mu trze­ba dać w papę, bo okrop­nie pie­przy od rze­czy, ale na szczę­ście wszy­scy w naszym teamie chcą dys­ku­to­wać, a jak się tra­fi krzy­kacz to pro­si­my ochro­nę o inter­wen­cję.

Ale nie chciałbyś awansować?

No jasne, że chciał­bym. Kto by nie chciał! Ale w sumie z awan­sem wią­żą się spo­re kon­se­kwen­cje. Nie mógł­bym pierd­nąć bez reak­cji nie tyl­ko teamu, ale i całe­go świa­ta, któ­ry cią­gle zaglą­dał­by mi prze­cież do kie­sze­ni, maj­tek i w naple­tek. Nie­ee, chy­ba nie­eee. No chy­ba, że mógł­bym poje­chać pozwie­dzać świat, dostać tele­wi­zor, apa­rat foto­gra­ficz­ny i tonę myde­łek. To się wte­dy zasta­no­wię.

Czego w takim razie chcesz?

Wła­śnie - nie­wie­le. Chcę robić to, co mi się podo­ba. W życiu real­nym to cza­sem pra­wie nie­wy­ko­nal­ne, tutaj przy­naj­mniej mogę spró­bo­wać, bo są moż­li­wo­ści, by dzia­łać i nikt mnie nie kne­blu­je, a nega­tyw­ne komen­ta­rze real­nie prze­cież nie mają na nic wpły­wu. Poza tym jak się sta­łem blo­ge­rem, to wie­dzia­łem, że muszę zało­żyć gru­bą skó­rę. I ochra­niacz na jaja.

Chcę ist­nieć, a to czy będę widocz­ny i cie­ka­wy tyl­ko dla kil­ku­na­stu osób, czy może jed­nak dla kil­ku tysię­cy (ba! milio­nów!), to już prze­cież nie zale­ży ode mnie. Ja swo­ją robo­tę wyko­nam i zro­bię to napraw­dę dobrze :)

PS

A poni­żej prze­gląd pra­sy blo­go­wej, któ­ra zain­spi­ro­wa­ła mnie do tego, by napi­sać ten art:

[alert style="3"]
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter