Jak porządnie zrobić kupę?

Jak porządnie zrobić kupę?

Wszyscy mamy potrzebę dzielenia się z najbliższymi swoją wiedzą i doświadczeniami. Wtedy nabierają one większego znaczenia, a nasze ego łechtane stwierdzeniami typu „no jak mądrze Ty to napisałeś” szybuje pod sufit. Poradniki to jednak najprostsze formy dla (jednak) najprostszych ludzi.

Sam nie jestem bez grzechu

Jestem zasypany treściami poradnikowymi w Internecie. Multum tekstów, które rozpoczynają się od słowa Jak drażnią i objawiają się u mnie bólem dupy. Jego najpiękniejszym wyrazem jest właśnie tekst, który czytasz. Jak dupka boli, to trzeba iść do toalety i zrobić kupę – podpowiada rozsądek. Gorzej, gdy zamiast muszli klozetowej u Wujka Cześka jest kuweta, nieposprzątana na dodatek. Nie ma się co dziwić, że jej nie ogarniam. Zadaję sobie jednak pytanie, z szacunku do Ciebie i jakiegoś poziomu, który chcę tu trzymać – czy naprawdę interesuje Cię jak robię kupę? Śmiem twierdzić, może mylnie, że kompletnie nie. Ba! Tracisz resztki wiary w to, że mam o czym pisać.

Co jednak z osobami, które idą w kierunku kupologii stosowanej i piszą o rzeczach tak oczywistych, banalnych i wtórnych, że ściska mnie w dołku jak widzę nagłówki? Pogubiły się, czy ki diabolus aqua turbot*? Sam nie jestem bez grzechu, bo mam na koncie parę tekstów poradnikowych, ale rzucam kamieniem w postępujące zidiocenie twórców, a w rezultacie odbiorców ich kiepskiej treści (kałowej rzekłbym).

Jeśli poradnik, to o czym?

Z mojej perspektywy poradniki powinny dotyczyć wiedzy eksperckiej, trudnej do zrozumienia lub unikalnej, czyli mało powszechnej. Co jest interesującego w poradnikach typu jak odpowiadać na pytania o kolory, jak czuć się na drugi dzień po imprezie, jakiego papieru toaletowego użyć, by nie podrażnić tyłka. Kompletnie nic. To raczej subiektywna ocena piszącego o widzeniu barw, jakości imprez i warstwach papieru, a z poradnikiem nie ma nic wspólnego. To zwyczajne pieprzenie o pierdołach, być może na tyle ważkich dla dzielącego się swoimi przeżyciami, że wartego publikacji. Mimo wszystko to poziom fizjologiczny, który zazwyczaj nie kręci inteligentnych ludzi, więc zaryzykuję stwierdzenie, że inteligencja go nie chwali.

Pierdoły się sprzedają i gówno dają

To przykre, że pierdoły są sprzedajne. One mają najwięcej zwolenników, co w prostym rozumowaniu można by odczytywać tak: ich odbiorcom bliżej do małp niż ludzi. Dorodne żółte banany rzucone w małpi gaj od razu zostają rozszarpane na drobne kawałki i podzielone (jak to w dżungli) między najsilniejsze jednostki. Krzycz Trybson, byle zaspokoić głód, bo konsumpcja jest najważniejsza i staje się najwyższą wartością w  życiu. Czy to źle? Tak, bardzo źle. Bez jedzenia nie da się sięgnąć po więcej (Maslow się kłania), jednakże przesadne zapychanie (tylko) żołądka nakazuje schylić się po papier toaletowy. Obżeranie się ścierwem nie wnosi żadnej wartości. Nie wszystko musi być „na poziomie”, bo człowiek potrzebuje tak samo rozrywki (drogiej, taniej, nieważne jakiej), jak stawiania sobie celów, samorealizacji oraz rozwoju. Mistrzostwem świata jest nieść oświaty kaganek poprzez rozrywkę. To prawdziwa sztuka, wymagająca zarówno wiedzy, jak i humoru. Jednym z nielicznych niedoścignionych ideałów, który realizował taką funkcję był Kabaret Starszych Panów. Starsi tworzyli wspaniałe treści, które są do bólu oczywiste, ale jak przedstawione i ponadczasowe! Czy można im zarzucić, że wypuścili cokolwiek, co należałoby potraktować papierem toaletowym? Z pewnością nie. Warto zadać sobie pytanie dlaczego i po co wybrali taką drogę, bo to, że byli niezwykli wynika tak naprawdę z ich zwyczajności i trzymania poprzeczki stosunkowo wysoko.

Internecie kochany, proszę Cię, rób mniej gówna. Nie będę musiał wtedy pisać, że do porządnego postawienia klocka wystarczy muszla klozetowa, a nie media społecznościowe, blogi i portale internetowe. DOBRANOC.

photo credit: TheGiantVermin via photopin cc

* – ki diabeł wodę mąci

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Anabell

    A jeśli spojrzeć by na to z drugiej strony? Oczywiście nie mówię dosłownie, bo gówno dałoby to przy tej jakże gównianej sprawie, ale… skąd wiedziałbyś który papier masz kupić, gdyby nie marketing? Z drugiej strony – po co rozumnemu człowiekowi informacje na opakowaniach? Ooo, wtedy dopiero byłoby ciekawie. Jeszcze nie miałam okazji podcierać się wizytówkami, ale kto wie co by było bez informacji na opakowaniach? Tak samo jest z poradnikami. Skąd wiesz jak dobrze srać? Z natury? Pewnie nosiłeś pieluchy gdy byłeś mały, więc nie od razu wiedziałeś na czym to polega. Trafienie do muszli klozetowej to też sztuka. Czym są poradniki? Po co są? Dlaczego tak dobrze się sprzedają? Bo ludzie chcą mieć pewność, że coś dobrze robią. Twierdze więc, że poradnik „Jak srać?” z pewnością podbiłby serca nie tylko czytelników, ale także ich zacnych czterech liter. ^^

    • O to to, moja droga Anabell. Dla mnie poradnik jest po to, by pogłębiać wiedzę, dowiedzieć się o czymś, o czym nie mam pojęcia. Jeśli będę chciał dopasować do mojej pupci papierek toaletowy, to sam się o tym przekonam. Pójdę do sklepu i kupię po rolce z każdego rodzaju :)
      Poradnik raczej nie utwierdza mnie w przekonaniu, że coś robię dobrze. Ma funkcję naukową, uczy mnie w ogóle to robić. Jeśli blogerzy (i nie tylko) zaczną pisać o tym, jak robić rzeczy, które umie małpa, to będę pisał takie teksty :)

      • Anabell

        Cóż… Zazwyczaj wolę doskonalić to, co już umiem niż uczyć się czegoś do zera nie umieć perfekcyjnie zrobić czegoś wcześniejszego. Po za tym… Ja wolę uczyć się na błędach innych, niż swoich własnych. Po co obić własny tyłek, jeśli mogę patrzeć jak robią to inni i potem nie mieć bólu dupy? Z resztą – właśnie z tego powodu ludzie najczęściej czytają blogi, a drudzy je piszą.

        • Tekst na ten temat czeka w kolejce. Spokojnie, napiszę :)

  • rozsądna

    Ludzie są różni – kwadratowi i podłużni :) Jedni bardziej inteligentni drudzy mniej, jedni potrzebują bardziej wyszukanej rozrywki, informacji, inni prostszej. Nie można odbierać ludziom prawa wyboru, bo każdy ma wolną wolę i szuka tego, czego w danym momencie potrzebuje. I nie zawsze musi to być poradnik najwyższych lotów :)
    Muszkieterze – więcej luzu i zwykłej tolerancji dla wad i słabości innych ludzi :)

    • rozsądna
    • Kiedy ja spięty nie jestem. Nie mów o podziałach, bo ja staram się je omijać i doskonale rozumiem idee pluralizmu. Nie zmienia to faktu, że poradniki powinny dotyczyć spraw, które nie są przyziemne i wynikające z prostych doświadczeń dostępnych dla każdego człowieka.
      Rozrywka może cieszyć na różnym poziomie i ta, która cieszy niekoniecznie świadczy o poziomie korzystającego z niej. Dla przykładu: kocham jazz, ale lubię na weselu zaśpiewać majteczki w kropeczki :)

      • rozsądna

        Podobno „niewidzialna ręka rynku” reguluje popyt i podaż, więc gdyby nie istniało zapotrzebowanie na takie poradniki, to by się chyba nie pojawiały, nieprawdaż? Nie możesz odgórnie zabronić ludziom tworzenia czegoś, bo Tobie się to nie podoba, więc szkoda czasu i nerwów :)

        I coś dla miłośnika jazzu na poprawę nastroju :)

        http://www.youtube.com/watch?v=it1NaXrIN9I

        • Używasz zbyt mocnych słów. Zabranianie? Po co – Bóg nie bez powodu stworzył też robaki i choroby :) Gdyby tak prostolinijnie przełożyć to, co napisałaś na skrajne konkrety, to przez to, że zbyt dużo przygodnego seksu spowodowało powstanie choroby AIDS. Bez względu na to, czy mi się to podoba czy nie – mogę zawsze o tym napisać. Nikt nie może mi tego zabronić, podobnie jak ja nakazać myśleć. Proponuję kompromis – zastanowienie się.

          • rozsądna

            No i dlatego, że ludzie mają swój rozum i wolną wolę, to wszystko, co możesz w tej sprawie zrobić, to samemu nie zaglądać do tych poradników i nie szukać przygodnego seksu :) I oczywiście wyrazić swoją opinię na te tematy, co jednak zapewne i tak niczego nie zmieni, bo ci, co tam nie zaglądali, nie zajrzą, a ci co szukali takich rzeczy – skorzystają. C’est la vie…

          • Oprócz ID i SUPEREGO mamy jeszcze na szczęście EGO :) Gdyby było tak jak mówisz – ludzie nie potrafiliby się od siebie uczyć, czerpać i rozszerzać horyzontów. Aż takim ignorantem nie jestem i wiem, że siłowe argumenty nic nie dają. Zawsze można podyskutować, o ile jest chęć i argumenty.

          • rozsądna

            Zgadzam się, że zawsze warto podyskutować, ale na ważkie tematy, a temat tych poradników to dla mnie bzdet, na który nawet nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie Twój wpis, bo zwyczajnie szkoda mi czasu ( a już na pewno ubytku energii) na zaglądanie do takich poradników.

            Odpowiadam dopiero dzisiaj, bo jak dotarłam wczoraj po południu do domu w mieście okazało się, że mój internet nie działa.

            http://www.youtube.com/watch?v=sgn7VfXH2GY

  • Wychodzę z założenia, że proste poradniki także są potrzebne. Kiedyś uczyłem się grafiki na polskiej stronie fanów GIMPa i dzieliłem się tutorialami ze znajomymi – oni mieli problem ze zrobieniem. Wtedy ja napisałem to samo, tylko prościej, łatwiejszymi słowami, jak – krótko mówiąc – dla nieogarów. I byli z tego zadowoleni, mimo że każdy ciut bardziej niż początkujący powiedziałby, że są one zbędne bo „każdy to umie”.

    • To wiedza specjalistyczna, więc według mnie im prostszy poradnik, tym lepszy. Takie notki są potrzebne, a nawet wskazane.

  • Oj Muszkieterze, ale w czym problem? Poziom treści tworzonej przez ludzi w internecie zawsze był zróżnicowany – i to jest piękne. Wiesz czemu? Bo każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od humoru, inteligencji i reprezentowanego poziomu. Grunt to dobrze wybierać i mieć odpowiednie filtry ;) Za mało mamy czasu, by przejmować się tym, że ktoś się gdzieś publicznie wysrał.

    • Przejmuję się. Tak samo, gdy jako Polaka interesują mnie losy Polski, podobnie jako blogera – interesuje mnie blogo. Mam chęć na lepszą treść i parcie na wyższy standard. Organizm wtedy dużo lepiej funkcjonuje :)

  • Kasia Koczułap

    Mocne. Szczególnie końcówka.

    Aczkolwiek. Korzystanie z cudzych doświadczeń to mądra rzecz. I jak ktoś ma pomysł na to, by ze smakiem, mądrze poradnikowy wpis stworzyć, to czemu nie. Pewnie mogłabym wygooglować jak najlepiej zorganizować tygodniowy wyjazd do Londynu, ale jeśli ktoś był z nim dziesięć razy i chce się podzielić wiedzą, to why not!

    • Kasia, właśnie. Ja np. nie byłem w Londynie i nigdy nie organizowałem tam wyjazdu. W jakimś sensie jestem wyjątkiem, bo od kiedy granice są otwarte to żaden problem się tam znaleźć. Nie wiem na ile temat zatem jest wyjątkowy. Ale jeśli np. ktoś opisałby jak zaplanować tournee po Afryce, to temat jest unikalny i z pewnością niewielu tam było (lub doświadczy kiedykolwiek wyjazdu), a obrazki oglądamy w Internecie jak nas to interesuje lub na filmach. Można robić fotę kotleta z niedzielnego obiadu u mamy i się tym brandzlować, ale ten sam kotlet (choć inny :D) zjedzony na Wyspach Fidżi jest odpowiednio ciekawszym i niecodziennym tematem.