Ile jest we mnie z Muszkietera?

Ile jest we mnie z Muszkietera?

Mamy Nowy Rok. Hurra! 2014 nastał. Kury się lepiej niosą, wódka nie smakuje, papierosy nadal śmierdzą, a kierowcy jeżdżą po pijaku. Nic się niby nie zmieniło. Czy aby na pewno?

Wątpliwości

Gdy pisałem poprzedni wpis 100 notek minęło jak jeden dzień targało mną mnóstwo wątpliwości. Przez ostatnie 2 dni miałem bardzo wiele trudnych chwil, a większość wojen odbywało się pod moją czachą. Kilku z moich czytelników zauważyło, że ostatnio smęcę nieco bardziej, że jestem mniej pozytywny. Nawet kilka osób odlajkowało mój fanpejdż (nie, nie pociąłem się z tego powodu). I wiecie co? Jestem z tego dumny, z siebie i z Was. Dlaczego? Ponieważ idziemy razem przez moje wirtualne życie. Czy moje poczynania prywatne w realu nie mają wpływu na blog? Oczywiście, że mają, dlatego zrobiło się smętniej, bardziej narzekawczo niż do tej pory. A ja się pytam – co z tego? Jestem prawdziwy, cały damianowy, cały muszkieterowy. Nie ma nas dwóch. Dlatego nie żałuję tych, którzy odeszli. Współczuję im wręcz, bo nie dostaną już tych smakołyków, które dla nich mam w 2014 roku. Ci, którzy mi ufają i traktują jak równego gościa, dla których jestem też człowiekiem, a nie robotem bez uczuć – zostali. Ba! Kilku z nich mnie nawet pozytywnie zaskoczyło tutaj, tutaj i o tutaj. Oni wierzą we mnie i tu wracają. Nawet jak mam gorszy czas. I za to im dzisiaj dziękuję.

Kim jest Muszkieter?

Muszkieter jest wirtualną odpowiedzią na realnego Damiana. Nie potrafię tego zdefiniować inaczej. Z muszkieterami od Dumas’a kojarzy się męstwo, działanie w słusznej sprawie, umiejętność fechtunku i gaszenia intryg, które mają wpływ na cały kraj. Co z tego, że większość z nich ma wady jak słabość do kobiet i alkoholu. Co z tego, że każdy z nich ma swoją popapraną historię, w następstwie której wybrali muszkieterski los. Ano wydawałoby się, że nic, ale jednak coś.

Ile jest w Damianie z Muszkietera, a ile Damiana w Muszkieterze? Odpowiedź jest prosta – po 100%. Wiarygodność jest dla mnie kluczową sprawą. Nie tylko z punktu widzenia swojej marki i współpracy z lepszymi firmami. Twarz mam tylko jedną – to wyświechtane, ale bardzo prawdziwe powiedzenie. Oddaję Wam tutaj do dyspozycji swoje przemyślenia, rozterki, rady i sposób w jaki widzę świat. Jestem ekshibicjonistą, który oczekuje, że i Wy się przynajmniej w jakimś stopniu obnażycie. Dając Wam siebie, czekam aż Wy zrobicie to samo. Taki barter, którego nie da się przeliczyć na pieniądze. Nie podpisujemy żadnej umowy, ale pieczątką przy jej zawarciu są trzy wirtualne podpisy: uczciwość, szczerość i naturalność. To umowa komentarzowa, notkowa i mailowa, w której nie ściemniamy, bo wystarczy nam już nieprawdziwego słodkiego pierdzenia dochodzącego z wielu stron naszych światów.

Podsumowując moje noworoczne orędzie (sic!) – już mi lepiej i wierzę, że jeszcze będzie normalnie. Stabilnie nigdy. Zbyt uczuciowy jestem. Musicie to zaakceptować, albo rzeczywiście przestańcie mnie odwiedzać. Moje wesołe miasteczko ma w składzie karuzelę uczuć, myśli i decyzji. Nie wszystkie są miluchne i sympatyczne, ale zaświadczam, że prawdziwe. Czasem powiem też, że jestem wkurwiony, gdy jestem wkurwiony. Nie będę Wam ściemniał, że jest słonecznie, gdy napierdala deszczem. Podam Wam parasol. Wiem też, że wielu z Was, gdy u mnie spitoli się pogoda – zrobi dokładnie to samo – pomoże ochronić się przed chlapą. Takich czytelników sobie życzę i za takich będę nadal tutaj wywijał szpadą.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+2Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Nie odczuwam smęcenia. Odczuwam prądy do czaszki jak Cię czytam :) I dlatego lubię tu przychodzić :) Nie zawsze komentuje ale nie zdarzyło mi się zamknąć przeglądarki i zapomniec ot tak słów które piszesz. Zawsze gdzieś zostaje jakis strumień przemyśleń. I to jest świetnie. Prawdziwe. Takie wprost. Czasem w mocnych słowach, ale dzieki temu dobitniej i bez zbędnego baroku :)

  • Szczerze się, chłopie, wyrzygałeś i za to chapeau bas.
    Mimo że prowadzimy kompletnie, kompletnie inne blogi, mną również targają wątpliwości. Irytują i męczą mnie ramy, w które się wtłoczyłam. Myślałam, że parenting będzie fajny. Nie jest. To mój trzeci blog (pierwszy zabiłam i jest zawieszony, drugi odrobinę zaniedbałam), a mimo wszystko najlepiej pisze mi się blog nr 2, książkowy. Zaniedbałam go jak głupia i teraz muszę włożyć dużo pracy w jego reaktywację, ale tam czuję się bezpiecznie, bo nic nie muszę i nie czuję ciśnienia na „więcej lajków, więcej fanów, więcej, WIĘCEJ!”, w przeciwieństwie do bloga nr 3.
    Wybacz mój porzyg, ale czuję nieopanowaną potrzebę wygadania się, mimo tego że przeczyta tę wypowiedź ileś tam osób.
    Odlajkowania są i będą. Mnie jakiś czas temu odlajkowano dlatego, że poprosiłam o pomoc przy wyborze zabawki dla dziecka i nie srałam tęczą na każdą propozycję :)

    • Jak Ci to pomoże – rzygaj! Rzygaj ile wlezie :) Ja mam zawsze jakiś kubełek na wymiociny pod ręką. Zresztą, jak myślisz dlaczego piszę o swoich notkach – muszkieciny? :) Szczerość za szczerość.
      Z Twojej wypowiedzi wynika, że… Twoje postanowienie noworoczne to będzie odgruzowanie książkowego bloga?

      • Dzięki za ten kubeł, dzisiaj potrzebowałabym całego worka na gruz :)
        Szczerze? Chyba odgruzowanie. Fakt faktem, książkowe blogi czytają chyba w zdecydowanej większości inni książkowi blogerzy, a komentują właściwie wyłącznie blogerzy, rzadko ktoś z zewnątrz. Jest milutko, jest przyjemnie, nie ma hejtów, bo nie ma na co i za co hejtować. Kasy się na takim blogu nie zrobi, ale można co miesiąc zyskać parę nowych książek. Marzy mi się rozszerzenie bloga o seriale i filmy, ale czas pokaże :)

        No. To się wyrzygałam :D

  • Powiem Ci, że coraz bardziej zaczynasz mi się podobać! I nie, nie jestem gejem haha! Chyba znalazłem kolejnego blogera, którego warto czytać i mówię nie dlatego żeby ładnie wyglądać i zbierać publikę u siebie, tylko dlatego że jest tysiące blogów, wiele odwiedziłem i nigdy nie wróciłem! No ale w tym przypadku nie może być inaczej jak zostać. Przeczytałem już wiele postów i masz swój styl! Taki jaki lubię! A cała reszta która poszła niech szuka miejsca gdzieś indziej!

    Pozdrowko dobry człowieku