Idealnie dopasowane puzzle – Submotion Orchestra, płyta Fragments

Idealnie dopasowane puzzle – Submotion Orchestra, płyta Fragments
Ocena4.5
  • Muzyka
  • Teksty
  • Kreatywność
  • Technika

Uwielbiam wstrząśnięte rytmy i zmieszane instrumentaria. Dlatego (na razie) nie wchodzi mi czysty jazz, ale w oparach innych gatunków wciągam go jak świeże powietrze. Tak pachnie płyta Fragments autorstwa Submotion Orchestra.

Wsiądź do pociągu byle jakiego

W Polsce ten zespół praktycznie nie jest znany, a mnie było dane się z nim zetknąć, gdy usłyszałem świetne Intro z płyty Fragments na antenie Trójki (dziękuję Ci, kochane radio!). Energetyczny fortepian powoli napędza maszynę muzyczną, przy wtórze klaszczących dłoni. Wtem z transu wyrywają mnie trąbki. Są jak małe dzieci, które właśnie zaczynają przebudzać się z popołudniowej drzemki. Zamykam oczy i czuję jak jadę pociągiem donikąd. Bez przystanków, konduktorów, maszynisty i przedziałów. Ekskluzywne pomieszczenia z pomarańczowymi kanapami i barem, pokój dla palących, wucet, w którym jest papier i czystość. Jeszcze te piękne widoki zza okna! …a to przecież dopiero intro.

Submotion Orchestra

Submotion Orchestra – źródło http://www.motelmozaique.nl/en/program/submotion-orchestra-gb/

Orkiestra na siedem osób

Zespół pochodzi z Anglii i istnieje od 2009 roku. Sam określa siebie jako mieszankę jazzu, dubstepu, elektroniki i soulu, a ja nie zamierzam z tym polemizować. Tak dokładnego misz-maszu nie słyszałem już dawno. Jakby silić się na porównania, to Submotion Orchestra bardzo kojarzy mi się z moimi ulubieńcami Jaga Jazzist, choć i Cinematic Orchestra tu nie brakuje. Nie ma jednak co porównywać, zwłaszcza, że w tym niezwykłym składzie śpiewająca pani subtelnie sypie piaskiem w uszy (prawie jak znana Sade, ale miało nie być szukania podobieństw). Wokal Ruby Woods jest jak idealnie przeciągnięta nić przez oczko muzycznej igły Submotion Orchestra, a ścieg, który dziergają wcale nie jest taki prosty. Nie słychać tu tylko rzemieślnictwa wykutego w drodze ciągłej powtarzalności. Jest feeling, są emocje i ciepło (basu), obsypane wiórkami perfekcji.

W słońcu i w deszczu

Mam swoją muzykę, której słucham, gdy jestem zdenerwowany, by się wyżyć, odstresować, spuścić powietrze. Mam także utwory, które mnie chillują i lekko bujają, a lecą zazwyczaj w tle, dla przyjemności i bez większej refleksji. Płyta Fragments spełnia obydwie funkcje, ale nie nazwę jej uniwersalną. Jest potwierdzeniem piękna elektroniki, mistrzowskich cutów, producenckiej perfekcji i współgry 7 osób o różnej wrażliwości, tworzących muzykę niepowtarzalną. Jestem zahipnotyzowany precyzją i bogactwem dźwięków serwowanych w moje bębenki przez Submotion Orchestra. Zespół nie pyta mnie o zdanie, nie puka grzecznie do drzwi, czekając aż otworzę zamek lub przynajmniej zapytam „kto tam?”. Otwierają sobie sami i wchodzą jak do siebie, ale robią to z taką delikatnością i wyczuciem, że następnym razem chętnie zapraszam ich już sam.


Może ja też się do nich wproszę jak będą w Polsce. Mam taką wielką nadzieję, bo występ na AudioRiver przespałem. Poniżej live z Londynu. Słuchać głośno i na wyraźnych głośnikach.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Nie lubię takiej muzy, straszne gówno :/
    (słucham 3 raz pod rząd)

    • Folguj, folguj. Jak nie lubisz, nie nazywaj gównem. Mnie ostatnio kręci elektronika, więc weszło jak znalazł :)

      Słyszałeś Jaga Jazzist? Jeśli lubisz progresję, to nie pogardzisz dobrym fusion.

      http://www.youtube.com/watch?v=3LNx5OEFYUU

      • Ja tak z przekory, nie lubię elektroniki ale to mi siadło tak, że cały wieczór słucham w kółko i podejrzewam, że jeszcze nie raz przesłucham :)

        A już całkiem poważnie – trafiłeś tą płytą w moją dziesiątkę, flow i instrumenty dęte na niej po prostu niszczą planety i poniewierają galaktykami ;)

        • Już myślałem, że masochizujesz się próbując przekonać lub znaleźć to coś (ja tak czasem robię), a tu proszę. Ostatnio sporo takich klimatów wygrzebuję spod ziemi. Twórcza jesień :)

          • Nie wahaj się wygrzebać więcej :)

            Jeszcze taka ciekawostka: na forum, na którym się udzielałem, było na taką metodę specjalne określenie, nazywało się to „pranie”. Jeśli próbowałeś spojrzeć bardziej obiektywnie (lub poszukać „tego czegoś”) na coś, co Ci nie podeszło, to mogłeś się próbować „wyprać na to” czyli przekonać metodą wielokrotnego przesłuchania materiału i przekonywania samego siebie, że jednak jest spoko. Można było też „prać kogoś na coś” czyli przekonywać sceptyka zasypując go przez długi czas lawinami argumentów świadczących, że ta muzyka jest jednak dobra :)

          • Nie znałem, dobre! :) Przy recenzjach na blogu na szczęście nie muszę (a nawet nie powinienem!) być obiektywny. Zostawmy to dziennikarzom ;)

  • Dzięki. Już leci w tle :). Jestem ich.

    Nie wiem jakim cudem przeoczyłem ich w „trójeczce”.