Co wiem o "Golgota Picnic"?

Co wiem o

Nie mam cza­su na tele­wi­zję, więc pozy­ski­wa­nie infor­ma­cji ogra­ni­czy­łem do kana­łów RSS i słu­cha­nia radia. O co tyle szu­mu z "Gol­go­ta Pic­nic"?

Jestem kato­li­kiem, czę­sto to powta­rzam i wiem, że to mnie zobo­wią­zu­je. Nie jestem jed­nak kato­lem, jak rów­nie czę­sto się okre­ślam, prze­wrot­nie nie­co. To też obli­gu­je mnie do posia­da­nia otwar­tej gło­wy. W sytu­acji, gdy kole­ga z bran­ży muzycz­nej zapra­sza mnie do wspar­cia pod­pi­sy­wa­nia pety­cji, gdzie pol­scy arty­ści pro­te­stu­ją prze­ciw­ko cen­zu­rze, pomy­śla­łem że coś tu dzie­je się nie tak i war­to zain­te­re­so­wać się spra­wą sław­ne­go spek­ta­klu Rodri­go Gar­cii pt. "Gol­go­ta Pic­nic".

Golgota Picnic - fot. Dawid Ruano

"Gol­go­ta Pic­nic" - fot. Dawid Ruano (źró­dło: mate­ria­ły pra­so­we Mal­ta Festi­val)

Szu­ka­łem (przy­znam się, że nie­zbyt moc­no, bo po co) infor­ma­cji o spek­ta­klu i jedy­ne, co zna­la­złem to zdję­cia na stro­nie Mal­ta Festi­val i mnó­stwo lin­ków, pod któ­ry­mi moż­na prze­czy­tać o pro­te­stach i wal­kach Pola­ków z Pola­ka­mi. Wal­czy się tu Różań­cem, Koron­ką do Miło­sier­dza Boże­go, wystą­pie­nia­mi, trans­pa­ren­ta­mi. Z wro­giem pod posta­cią por­no­gra­fii i Bóg raczy wie­dzieć czym jesz­cze, bo nie­wie­lu (o ile kto­kol­wiek) widzia­ło spek­takl. Ale wal­czą, bo wróg jest potrzeb­ny.

O sztu­ce wie­my za to jed­no: jest kon­tro­wer­syj­na. Na czym pole­ga kon­tro­wer­sja - jak na razie nie jest mi zna­ny powód tak do koń­ca, bo widzia­łem tyl­ko dosyć mrocz­ne zdję­cia.

Po dru­giej stro­nie bary­ka­dy sta­nę­ły oddol­ne ruchy, któ­re stwier­dzi­ły, że poka­żą środ­ko­wy palec "cen­zu­rze" i zaczną czy­tać publicz­nie tekst sztu­ki, będą spo­ty­kać się ze sobą, odtwo­rzą nagra­ny spek­takl gdzie tyl­ko się da i pody­sku­tu­ją. Faj­nie, bo mogą. Żyją w wol­nym kra­ju.

Całe zaj­ście wyda­je się para­no­ją, ale to już nie pierw­szy w ostat­nim cza­sie zatarg z wol­no­ścią sło­wa. Uśmie­cham się iro­nicz­nie, że cał­kiem nie­daw­no świę­to­wa­li­śmy tak szum­nie 25 lat wol­no­ści, a co chwi­lę wyska­ku­ją kolej­ne wrzut­ki ogra­ni­cza­ją­ce ją. Tak, w wol­nym, demo­kra­tycz­nym kra­ju gwał­ci się wol­ność sło­wa, co mnie nie­po­koi, bo na razie to luź­ne pró­by, któ­re osta­tecz­nie nicze­go nie wno­szą, ale są sygna­łem do dzia­ła­nia dla piew­ców swo­ich dok­tryn.

Z punk­tu widze­nia kato­li­ka, zapew­ne na sztu­kę "Gol­go­ta Pic­nic" nie poszedł­bym spo­glą­da­jąc na zdję­cia, a jeśli już to tyl­ko dla­te­go, żeby dowie­dzieć się czy dla mnie gra­ni­ca zosta­ła prze­kro­czo­na. Bo to, czy zosta­ła - zale­ży ode mnie, a nie od dzia­dzia z Różań­cem (przy całym sza­cun­ku do dzia­dzia i do Różań­ca). Dla­cze­go ktoś na siłę pró­bu­je powie­dzieć mi, co jest dla mnie wła­ści­we? Dla­cze­go ktoś uży­wa tak sil­nych i zako­rze­nio­nych w Pol­sce sym­bo­li do wal­ki z czymś, cze­go nawet nie zna?

Byłem kie­dyś na kon­cer­cie Behe­mo­tha. Występ był świet­ny, choć poło­wy nie zro­zu­mia­łem, ale to cha­rak­te­ry­stycz­ne dla tego typu muzy­ki. Jakiś facet, wyma­lo­wa­ny i wysty­li­zo­wa­ny na mrocz­ne­go, coś do mnie krzy­czy, bo lubi taką for­mę wyra­zu. Wol­ny kraj. To, że obra­ża moje­go Boga, że drze Biblię - to nie jest OK. To mnie dener­wu­je, prze­ciw temu mogę się bun­to­wać i nawet powi­nie­nem, bo to dla mnie waż­ne. Ale mój sza­cu­nek do tego twór­cy pole­ga na tym, że nie będę cho­dził na jego kon­cer­ty. Nie będę agi­to­wał z krzy­żem, bo on nie obra­ża moich uczuć reli­gij­nych. Jeśli komu­kol­wiek robi krzyw­dę, to sobie, ale tyl­ko z moje­go kato­lic­kie­go punk­tu widze­nia. Ja się za nie­go co naj­wy­żej mogę pomo­dlić, aby prze­stał wykrzy­ki­wać głu­po­ty i nurzać się w tym bez­sen­sie, bo to tro­chę razi potrze­bą ist­nie­nia i obra­zo­bur­czym wize­run­kiem, któ­ry ma sprze­da­wać. Nie­mniej sza­cu­nek do Ner­ga­la mam, bo jest świet­nym arty­stą i tech­nicz­nie bar­dzo spraw­nym muzy­kiem. Kon­cert Behe­mo­tha był po pro­stu wspa­nia­łym show. Niczym wię­cej. Następ­nym razem na nie nie pój­dę, bo to dla mnie jed­nak tro­chę za dale­ko z kli­ma­tem, ale byłem raz i już wiem, cze­go się spo­dzie­wać.

Golgota Picnic - fot. Dawid Ruano

"Gol­go­ta Pic­nic" - fot. Dawid Ruano (źró­dło: mate­ria­ły pra­so­we Mal­ta Festi­val)

Z "Gol­go­ta Pic­nic" jest ina­czej. Odgór­nie chce się zabra­niać ludziom zoba­czyć spek­takl. Zabra­nia się im wybo­ru, bo przy­pad­kiem może zaszko­dzić. Tyl­ko komu? To tak jak­by zabro­nić wycho­dze­nia na uli­cę, bo moż­na wpaść pod samo­chód. Tak, samo­cho­dy są nie­bez­piecz­ne i do tego zatru­wa­ją naszą atmos­fe­rę. Decy­zję o wej­ściu na uli­cę pozo­sta­wia się jed­nak nam. Miej­sce prze­cho­dze­nia na dru­gą stro­nę - ozna­cza pasa­mi, by było bez­piecz­niej, ale to cią­gle my wybie­ra­my któ­rę­dy pój­dzie­my.

Jako poin­tę chciał­bym zacy­to­wać Panią Mini­ster Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go, Mał­go­rza­tę Omi­la­now­ską: Nie widzę miej­sca dla cen­zu­ry pre­wen­cyj­nej i nie wyobra­żam sobie, żeby kie­dy­kol­wiek w Pol­sce moż­na było zapo­biec wyda­rze­niu arty­stycz­ne­mu tyl­ko dla­te­go, że ktoś - nie zna­jąc tre­ści wyda­rze­nia - pro­te­stu­je prze­ciw­ko nie­mu.

Jako kato­lik i oby­wa­tel Pol­ski mówię: dzię­ku­ję, Pani Mini­ster, za zdro­wy roz­są­dek i amen. Niech każ­dy wybie­ra sam, czy pój­dzie na taki spek­takl i jak się do nie­go odnie­sie. Niech sam podej­mu­je odpo­wie­dzial­ność za sie­bie. W przy­pad­ku dzie­ci - moż­na się jesz­cze zasta­na­wiać, czy nie ogra­ni­czyć wie­ko­wo wstę­pu, ale to jedy­na regu­la­cja jaka powin­na nastą­pić. W innych przy­pad­kach to zwy­czaj­na cen­zu­ra. Szko­da, że ma ona twarz bab­ci z Różań­cem. Bar­dzo mi przy­kro z tego powo­du.

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z materiałów prasowych Malta Festival, autor Dawid Ruano