Gimby nie znajo, bo niby skąd?

Gimby nie znajo, bo niby skąd?

Sprawa do mnie wraca jak bumerang. Co rusz widzę jakieś debilne wrzutki o tym, że gimby takie głupie, bo nie znajo. I zastanawiam się ilu jeszcze kretynów będzie podkreślać, że gimbus nie wie, co zrobić z kasetą i ołówkiem.

Im starszy, tym głupszy

Każdy z nas ma swoje doświadczenia i czasy, w których żyje. Ja miałem hip-hop, szare bloki, jamnika dwukaseciaka, szerokie spodnie, blachę w uchu i afro na głowie. Przyglądałem się jak rodzi się (sub)kultura skejtów, streetartowców i raperów. Muzyka „ulicy” pozwalała mi przetrwać trudne chwile (zwłaszcza Grammatik, Fisz, RHX Skład, składanki 600V czy pierwsza kaseta Warszafkiego Deszczu / 3H). Denerwowałem się, gdy ktoś mi pieprzył nad głową, że to gówno jest i nie ma żadnych wartości stylistycznych. Nic przecież nie stało na przeszkodzie, abym przy okazji śpiewał w chórze i wykonywał trudne sakralne pieśni, grał w orkiestrze i zaczynał przekonywać się do jazzu, próbując smooth’a i acid’u. Dla niektórych moich dyskutantów muzyka przecież zaczęła się w latach ’60, skończyła w latach ’80 i jestem wielkim ignorantem, bo jeśli chcę się o niej wypowiadać, to powinienem znać Led Zeppelin, King Crimson, Black Sabbath, Deep Purple i Pink Floyd. Tak, wypada odrobić tę lekturę, zgadzam się, ale czy ja cokolwiek powinienem? Czy dlatego, że nie recytuję z pamięci dat, tekstów i nie potrafię zanucić 90% z twórczości tych zespołów, jestem gorszy?

Otóż nie, drodzy przyjaciele. Męczy mnie niemiłosiernie, wkurwia nawet ten monopol na prawdy objawione, który dają sobie ludzie „starsi”. Starsi ode mnie, starsi od Ciebie, ogólnie starsi. Szczęka opada mi z negatywu, gdy niekiedy osoby, które powinny się wykazać dojrzałością i wsparciem dla młodszych pokoleń – jebią je i próbują wychowywać rózgą zazdrości (no my nie mieliśmy tak łatwo jak Wy) lub jeszcze gorzej – wyśmiewając i szydząc z niewiedzy oraz braku doświadczenia.

Złap dystans, nic się przecież nie dzieje

Nieraz sam mówię do kogoś – wyluzuj, po co się tak marszczysz, to przecież dla jaj. Myślałem, że i w kwestii #gimbynieznajo powinienem tak samo podejść do sprawy, jak do żartu. Ale… czytam co wyrabiają te gimby na fejsach. Gdy tylko mam możliwość porozmawiać z gimbusem, nawet jeśli wydaje się to bezcelowe, to chcę poznać jego zdanie, chcę z nim podyskutować, potraktować jak młodego, ale ciągle człowieka. Z szacunkiem. W czasie, gdy większość napieprza w gimbazę jak w bęben idiotyzmu, bo przecież ona taka niedouczona, słaba psychicznie i nie wiedząca, co to jest kaseta magnetofonowa – ja staram się na chwilę przystanąć i poświęcić jej czas. Przyjrzeć się jej z bliska i zrozumieć dlaczego taka jest i co powoduje u niej tę nieumiejętność mądrego radzenia sobie z naszą rzeczywistością. Nie poświęca się gimbusom czasu, a skupia na ataku i pseudodowcipnym żenującym zarzucaniu głupoty. Czy jednak na pewno głupoty? Nie. Niewiedzy. Gimby nie znajo, bo nie muszo wszystkiego znać. Mogą się chcieć dowiedzieć, ale od znakomitej większości społeczeństwa zamiast wędki do łowienia, dostają kopa w dupę, gdy stoją nad pustym basenem. Tak dla żartu, bo przecież rozwalenie sobie łba o zimne płytki na pewno ich zmotywuje do sięgnięcia po wiedzę. Tak się właśnie rodzi bunt, którego autorami nie są gimby. On zaczyna się właśnie dzięki naszej wspaniałej rzeczywistości tworzonej przez niedorozwiniętych społecznie i chcących się nazywać dojrzałymi.

Pytania bez odpowiedzi

Pytam zatem: ile jeszcze razy jakiś ciemniak, który dodatkowo deklaruje, że chce mieć dzieci lub nawet je ma, napisze #gimbynieznajo? Kiedy Ci niby dorośli wezmą odpowiedzialność za to, że nie pamiętają jak wół cielęciem był? Kto wreszcie uświadomi społeczeństwo, że od jakości dialogu między pokoleniami zależy przyszłość dzieci, rodziców, nas wszystkich? Kto to wszystko zrobi?

Ty i ja. Trzymajmy się w swojej odrębności razem i rozmawiajmy. Dużo rozmawiajmy. Może gimby wtedy nie będą już takie głupie, ba!, napiszą #starzynieznajo i ja kliknę Lubię to! dla żartu.

photo credit: Verano y mil tormentas. via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • kacper9202

    Dopóki nie przeczytałem tego artykułu, wydawało mi się że jestem jedyny dla którego ten cały wyświechtany slogan, jest po prostu internetowym odpowiednikiem zapętlającego się zrzędzenia „za moich czasów…”, tylko że tutejsze „ramole” mają po 20-25 lat, czyli mniej więcej mojego wieku. Zgadzam się całkowicie z artykułem, bo serio, od kiedy nie znanie czegoś co było wtedy popularne czyni kogoś automatycznie głupim? Jako rocznik ’92 sam dorastałem w tych czasach, ale nie znaczy to że nie ma takiej rzeczy która by mnie nie ominęła, bądź nie pamiętam. Przykładowo, nigdy w życiu nie widziałem Amigi Commadore. Albo jeszcze lepiej, nie pamiętam nic a nic z czasów PRL’u. Czy jestem z tego powodu jakimś idiotą? I tu coś co trafnie pasuje do woła co zapomniał jak był cielątkiem: ci co używają tego sloganu histeryzują bo „gimby ciągle tylko w Minecrafta grają, słuchają Biebera”, itp., podczas gdy oni sami 7-10 lat temu, przesiadywali przed Tibią i słuchali boysbandów za dzieciaka, oraz przedewszystkim – byli nazywani „dziećmi neo”. Innymi słowy idealny przykład, że im starszy, tym mądrzejszy, to nic innego jak zwykły mit.

    • Im starszy, tym bardziej doświadczony. Czy mądrzejszy? Niekoniecznie.
      PS
      Piszemy Commodore :) W internecie znajdziesz mnóstwo nostalgicznych stron, które opisują jak działał i wyglądał ten komputer. Raz znalazłem też serwis, gdzie wypuścili reboot tego komputera, dostosowanego do naszych czasów. Ale to już chyba dla fanatyków.

  • Pawel Bielecki

    Nigdy nie użyłem w słowie ani w piśmie tworu „gimbynieznajo”. Mam do zarzucenia sporo tzw gimbom, ale też sporo mogę się od nich nauczyć. Mówię tu o całości, o gimbach w ogóle, nie o pojedynczych, czasami faktycznie zidiociałych jednostkach, które gimbom przypisały łatkę debili. O nas też kiedyś mówili „degeneraci”, „gorsi”, „CoZaMłodzież” i gimby tak samo będą mówić o przyszłych gimbach :). Rozwój ma w sobie wpisany czynnik zmiany, zmiany te muszą być widoczne, bo inaczej rozwoju nie ma. Co powiedzmy dekadę świat się zmienia, dzieciaki otacza inny świat niż nas, one się do niego przystosowują, jako jednostki i jako grupa, przełamują wartości, przełamują tabu, ale nie można napisać, że cofają się wstecz.

    My nie znajo tego co gimby znajo. Przesłanie ważne, traktować drugiego tak jak chciałbyś być traktowany Ty. Szacunek to coś co my i gimby powinniśmy znać. Dopóki tak będzie, wiara w człowieka będzie żywa.

  • Gremlin

    Heh, nie sądziłem, że ktokolwiek, oprócz bardziej wrażliwych na swoim punkcie gimnazjalistów, może odebrać #gimbynieznajo jako atak lub krytykę głupoty. Urocze. Pozwolę sobie zacytować klasyka: why so serious?

    • Jestem poważny, bo sprawa też jest poważna, jeśli dotyka mas. Śmiać się jak głupi do sera i powtarzać jak małpa zasłyszane lub popularne hasełka w internecie nie nazywam dystansem. Głupotą raczej.

      • Gremlin

        Tylko, że w tym hashtagu nie ma nic złego. Znaczy on ni mniej, ni więcej, że dzisiejsza młodzież nie zna minionego zjawiska/technologii/mody etc. Ten hashtag zawsze pojawia się w kontekście jakichś nostalgicznych wspominek i podkreśla, że skończyła się pewna epoka. Dopisywanie do tego teorii, że to po to, by wyszydzić tę nieznajomość jest nadużyciem.

        • Dlaczego jest nadużyciem? Równie dobrze mogę uznać za nadużycie wycieranie sobie wspomnień gimnazjalistami. Czemu hashtag nie może być #wspomnienia lub coś bardziej wymyślnego? Przecież jakbym napisał #czarnisięniemyją w kontekście np. akcji recyklingowych, to też byłoby wszystko OK?

          • Gremlin

            Jest nadużyciem, bo popełniasz błąd atrybucji. Założyłeś sobie, że korzystanie z tego hashtagu jest wynikiem złośliwości i/lub głupoty, podczas gdy on pojawia się tylko w okolicznościach, o których wcześniej wspomniałem (a można by było np. przedstawiać całki o których przeciętny gimnazjalista nie ma prawa mieć pojęcia).

            Pewnie, można go zastąpić innym hashtagiem, tylko że już powstał trend. Próby zmienienia go, bo grupa osób źle odczytuje intencje i czuje się urażona, trąci mi nadmierną poprawnością polityczną.

            Pozwolę sobie nie komentować Twojej „analogii”, bo to z Twojej strony strawman i to dość spory.

          • Skąd ta pewność, że pojawia się TYLKO w okolicznościach, które podałeś? Jakieś badania? :) Na siłę i to w niewyszukany zbytnio sposób próbujesz wmówić mi coś, czego nie myślę. Trudno – pozostaje mi myśleć to, co myślę, trwać sobie w moim błędzie atrybucji (piękne słowo, nie znałem, dzięki!) i idąc za Twoim przykładem pozwolę sobie nie skomentować słowa „strawman”, wszakże mowę polską cenię sobie wyżej niż jakieś tam barbarzyńskie odpowiedniki. Na dodatek mądrzejsi ode mnie stwierdzili, że z prądem płyną tylko śmieci, więc ja nie zamierzam Twojego tłumaczenia #gimbynieznajo przyjmować jako pewnik, nawet nie w 30%. Ba! Gdyby tylko o ten pieprzony hashtag się rozchodziło – nie poświęcałbym mu całej notki.

          • Gremlin

            Masz rację, rozpędziłem się z tym ‚tylko’. Nie widzę też większego sensu kontynuowania, więc chyba po prostu każdy z nas pójdzie swoją drogą.

            Pozdrawiam i miłej nocy życzę.

            PS. Skoro nie odpowiada Ci termin „strawman”, to może bardziej polubisz „sofizmat rozszerzenia”.

          • Apropos PS: lubisz definicje i schematy – ja od nich uciekam. Nie dogadamy się w tej kwestii.

  • Pamiętam, że jak ja byłam w gimnazjum (w gruncie rzeczy nie tak dawno) strasznie wkurzał i bolał mnie ten pojazd na gimbów. Bo nikt nie traktował mnie poważnie, nie próbował poznać, bo z góry zakładał, że gówno wiem o życiu i słucham Biebera. No ludzie, jak te gimby mają być normalne kiedy na starcie mają metkę przygłupich?!

  • BGN

    Jeszcze niedawno czytałem Cię jako świeżutki, „jakiśtam” blog.
    Naprawdę szybko rośniesz w siłę i mądrość.

    • Każdy ma tę możliwość. Ja z niej korzystam i wydobywam z prostych spraw, które nas otaczają coś wyjątkowego. Można powiedzieć, że pracuję w przemyśle wydobywczym i wcale to nie jest łatwa praca.
      Niemniej miło czytać takie komentarze. Dzięki.

  • A bo to internety takie rzeczy robią. Znaczy, te podziały wzmagają. Wejdziesz na Kwejka albo gdziekolwiek, a masz 25+, to albo coś rozumiesz, albo nie. Ja nie muszę wiedzieć, że trzydzieści lat temu dobrą muzykę nagrywano z radia na kasety, żeby w ogóle ją mieć „na własność”. Ale wiem, bo mi wytłumaczono. Nikt mi na łeb nie napadał, że jestem głupia i gówno wiem o świecie.
    Gdybym dyskutowała z młodszymi od siebie, pewnie poszłabym trochę tropem #gimbynieznajo, ale po Twoim tekście zastanawiam się, dlaczego właściwie miałabym to robić? Bez sensu. To trochę tak, jakbym mojemu synowi za czternaście lat albo piętnaście miała powiedzieć, że jest głupkiem, bo nie wie, czym były (pewnie wtedy będą zamierzchłą przeszłością) memy.

    • @matulumatulu:disqus Gdybym dyskutowała z młodszymi od siebie, pewnie poszłabym trochę tropem #gimbynieznajo, ale po Twoim tekście zastanawiam się, dlaczego właściwie miałabym to robić? Bez sensu. – nie bardzo rozumiem ;)

      • Oj, dziecko karmiłam :D
        Miałam na myśli to, że trochę mi się udzieliło podejście „gimby debile, bo nie kumają”. Ale gdy przeczytałam Twój tekst, stwierdziłam, że to przecież bez sensu i że nie powinnam być w ewentualnej dyskusji dla gimbów wredna, skoro to nie ich wina, że czegoś nie wiedzą :)

        Teraz rozumiesz? :)

  • Cholibka, tak długo się zbierałem z napisaniem tekstu, że już nie mam po co pisać, bo zrobiłeś to za mnie. Zgadzam się z Tobą. Gimby nie znajo? Boście im nie pokazali. Niewychowane to takie? A kto ich nie wychował. Źle wychowane? A kto ich źle wychował?

    • Czekałem i czekałem i się nie doczekałem, więc sprawę przed się wziąłem :)
      A wracając do gimbów – przykład idzie z góry. Jeśli będziemy napieprzać ich szyderstwem, oni prędzej czy później odpłacą nam z odsetkami. Dziwię się jak wielu tego nie rozumie.

      • Najwyraźniej mentalni staruszkowie marzą o kubłach śmieciowych na łbach swoich :))

  • Było takie doświadczenie: nauczyciel przekonany o mądrości uczniów, uczył ich na poziomie wyższym i lepiej, ten, któremu powiedziano, że te dzieci nie mają prawie IQ obniżył poziom. Obie grupy IQ miały takie same, ale na starcie. Bo te 1. wyprzedziły sporo te traktowane jak debili. Tyle w temacie gimbusu.
    O, acid! Lubię.

  • Moja mama intensywnie szkoli mnie i moją siostrę, żebyśmy nie należały do tej przeklętej przez starsze pokolenia ” [westchnięcie] dzisiejszej młodzieży [westchnięcie]…”. Ja intensywnie szkolę moją siostrę (gimnazjalistkę), żeby nie była przygłupim gimbem. Ona też mnie szkoli, żebym nie była przygłupim studentę i wiedziała co w najnowszych trendach.
    Nikt nie jest posiadaczem prawdy objawionej, ale jeśli wymienisz informację, to jesteś jakby trochę bardziej ogarnięty w świecie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Historie „a za moich czasów…” nie powinny mieć wydźwięku jakiejś takiej pretensji. Raczej powinny brzmieć „u mnie było tak. Weź opowiedz jak jest teraz!”.