Film „Jego oczami” – Tischner w oczach brata

Film „Jego oczami” – Tischner w oczach brata
Ocena5
  • Scenariusz
  • Zdjęcia
  • Muzyka
  • Montaż

Na ten film mia­łem pójść już daw­no temu. Byłem cie­kaw na co szarp­nął się jeden z moich kum­pli dzien­ni­ka­rzy - Szy­mon J. Wró­bel. Dopie­ro dziś uda­ło mi się zro­zu­mieć jak ks. Józef Tisch­ner był widzia­ny przez swo­je­go bra­ta - Kazi­mie­rza.

Na początku był zapaleniec z pomysłem

Gdy Szy­mon powie­dział mi, że krę­ci film o księ­dzu Józe­fie Tisch­ne­rze - tro­chę zwa­rio­wa­łem. Do tej pory czło­wiek koja­rzo­ny prze­ze mnie z media­mi, z pisa­niem do gazet i bie­ga­niem na kon­cer­ty, w jed­nym momen­cie wypa­lił do mnie z tak gru­bej rury.

W moim życiu Tisch­ner jakoś się tam prze­wi­jał. Wie­dzia­łem, że był wybit­nym księ­dzem, wie­dzia­łem, że pisał świet­ne książ­ki i bar­dzo kochał swo­je góral­skie korze­nie. I chy­ba tyle - nic spe­cjal­ne­go. Ale zoba­czy­łem rów­nież te ogni­ki w oczach Szy­mo­na, któ­ry uparł się, żeby zro­bić taki film i do tego - ambit­nie, bo w roli reży­se­ra i sce­na­rzy­sty. Żeby tego było mało - bez wspar­cia finan­so­we­go. Pomy­śla­łem "no wariat!".

Dziś mogę powie­dzieć, że do sza­leń­ców pokro­ju Szy­mo­na świat nale­ży. Wró­ci­łem wła­śnie z sean­su z kra­kow­skie­go kina ARS, w któ­rym odbył się pokaz "Jego ocza­mi" oraz spo­tka­nie autor­skie, ponie­waż Wró­bel wła­śnie wydał książ­kę z uzu­peł­nie­niem do fil­mu.

"Jego oczami" - książka Szymona J. Wróbla

"Jego ocza­mi" - książ­ka Szy­mo­na J. Wró­bla

Tischner w oczach brata

Film to 101 minut roz­mo­wy z Kazi­mie­rzem Tisch­ne­rem, młod­szym bra­tem ks. Józe­fa. Stąd wyni­ka też tytuł dzie­ła. Histo­rie opo­wia­da­ne przez Kazi­mie­rza zaska­ku­ją i wzru­sza­ją, ale też poka­zu­ją postać księ­dza góra­la w tym bra­ter­skim, rodzin­nym świe­tle, przy oka­zji w natu­ral­ny spo­sób obsa­dza­jąc nar­ra­to­ra w roli głów­ne­go boha­te­ra.

Józef Tisch­ner w fil­mie jawi się jako czło­wiek wybit­ny, uzdol­nio­ny i obsy­pa­ny wiel­ki­mi talen­ta­mi. Tuż obok nie­go posta­wio­ny jest Kazi­mierz, któ­ry nie uczył się w szko­le tak dobrze jak jego brat, a z jego opo­wie­ści wyni­ka, że zawsze był zain­te­re­so­wa­ny bar­dziej kobie­ta­mi niż książ­ka­mi. Wyda­je się, że to zupeł­nie inni ludzie, wyzna­ją­cy te same war­to­ści, fizycz­nie bar­dzo podob­ni i wyra­ża­ją­cy w zbli­żo­ny spo­sób swo­ją miłość do folk­lo­ru, korze­ni oraz wię­zów rodzin­nych.

Zasta­na­wia mnie cały czas per­spek­ty­wa Kazi­mie­rza. Przed kame­rą wyda­je się czło­wie­kiem tak wspa­nia­le pogo­dzo­nym ze sobą, pogod­nym, natu­ral­nym. Nie ma w nim gra­ma zazdro­ści, zawi­ści, małost­ko­wo­ści, tyl­ko dobro i pozy­tyw­ne podej­ście do świa­ta. Ks. Józef, gdy odcho­dził nało­żył na nie­go obo­wią­zek prze­ka­zy­wa­nia dalej tisch­ne­row­skich nauk i Kazi­mierz z wiel­ką poko­rą pod­trzy­mu­je pamięć o swo­im bra­cie i jego sło­wach. Ude­rza­ją­ca jest miłość, któ­ra bije od Kazi­mie­rza, połą­czo­na z poko­rą i pięk­nym wnę­trzem. Nie da się tego wyra­zić sło­wa­mi, jak cie­ka­wa jest jego postać, któ­ra niby to w cie­niu swo­je­go bra­ta, jako świec­ka oso­ba prze­ka­zu­je tisch­ne­row­skie dzie­dzic­two.

Świadectwo miłości

"Jego ocza­mi" to wspa­nia­łe świa­dec­two wia­ry w dru­gie­go czło­wie­ka. Wia­ry, któ­ra sku­pia się na tym, co łączy i zapo­mi­na lub wyba­cza to, co dzie­li. Oso­ba Kazi­mie­rza jest z pew­no­ścią ucie­le­śnie­niem marzeń Józe­fa - by iść do ludzi, do każ­de­go, kto jest potrze­bu­ją­cy.

Ja też potrze­bo­wa­łem usły­szeć dziś parę słów, któ­re padły z ekra­nu. Pod koniec sean­su, gdy roz­mo­wa scho­dzi na tema­ty zwią­za­ne ze śmier­cią ks. Józe­faKazi­mierz opo­wia­da tę histo­rię, jak­by wyda­rzy­ła się wczo­raj - po moich policz­kach mimo­wol­nie zaczę­ły pły­nąć łzy. Być przy swo­im bra­cie, któ­ry nie może już mówić, poda­wać mu kart­kę i dłu­go­pis, aby mógł pisać i ofia­ro­wać tę naj­zwy­klej­szą obec­ność - to naj­więk­szy dar, jaki Kazi­mierz w tam­tym cza­sie oddał Józe­fo­wi. To rów­nież pięk­ny obraz sil­nej, bra­ter­skiej, góral­skiej miło­ści.

Nie chcę sku­piać się na tech­nicz­nych aspek­tach tego fil­mu, bo kom­plet­nie nie o to w nim cho­dzi. Zdję­cia kra­jo­bra­zów peł­ne są barw i kolo­rów, uchy­la­jąc jed­no­cze­śnie rąb­ka tajem­ni­cy o bogac­twie życia w górach, opar­te­go na pro­stych praw­dach, ukry­tych w har­mo­nii ludzi ze zwie­rzę­ta­mi i natu­rą. Nie spo­sób też przejść obok ścież­ki dźwię­ko­wej, któ­rą skom­po­no­wał i wyko­nał Mar­cin Wyro­stek z pro­jek­tem Colo­ria­ge. Wpi­sa­ła się ide­al­nie w obra­zy, odda­jąc ducha tam­tych stron w cha­rak­te­ry­stycz­nym góral­skim sty­lu.

Jeśli celem Szy­mo­na było zwró­cić uwa­gę widza, a w tym przy­pad­ku - moją, by zain­te­re­so­wać się jed­nym z naj­barw­niej­szych i mądrych Pola­ków, to mogę z ręką na ser­cu powie­dzieć - uda­ło się. Wcho­dzę w to, dro­gi Wró­blu. Dzię­ku­ję też Kazi­mie­rzo­wi, że zechciał tak otwar­cie opo­wia­dać o swo­ich, jak­by nie było, pry­wat­nych spra­wach. To nie­zwy­kle cen­ny dar i jestem za nie­go bar­dzo wdzięcz­ny.

A Wam, dro­dzy Czy­tel­ni­cy, pole­cam obej­rzeć "Jego ocza­mi" od począt­ku do koń­ca. To nie będzie czas zmar­no­wa­ny.

Pol­ska jest taka mała i tak nam nie­wie­le potrze­ba, żeby­śmy napraw­dę się sys­te­mem Józia poko­cha­li.Kazi­mierz Tisch­ner
Zdjęcie w nagłówku autorstwa Doroty Ankudowicz pochodzi ze strony jegooczami.pl