Dużo zła i tak wiele miłości – film Broken

Dużo zła i tak wiele miłości – film Broken
Ocena4.5
  • Fabuła
  • Scenariusz
  • Gra aktorska
  • Zdjęcia
  • Muzyka

Był piątek trzynastego, kiedy z braku perspektyw na imprezowy wieczór wybierałem miedzy książką, a filmem. Mam słabość do Tima Rotha, więc wybór padł na produkcję Rufusa Norrisa pt. Broken.

Najlepsze dopiero przed Tobą

Ten film grzecznie czekał aż go obejrzę. Okładka nie przyciągała zbyt mocno, bo przecież jakaś szczerbatka w objęciach znanego aktora nie zwiastuje niczego ciekawego. Pozory jednak mylą, o czym przekonałem się w ciągu niecałych 90 minut filmu. Już pierwsze sceny wróżą, że będzie mocny i bezkompromisowy, obnażający z całą brutalnością ludzkie wady i nieświadome zło.

Ale zacznijmy od początku. Archie (Tim Roth) ma córkę Skunk (Eloise Laurence) i syna Jeda (Bill Milner). W czasie, gdy tato pracuje, dziećmi zajmuje się Kasia (Zana Marjanović), do której czasem wpada jej chłopak Mike (Cillian Murphy). Archie ma sąsiadów – pana Oswalda (Rory Kinnear), któremu zmarła żona i stał się samotnym rodzicem wychowującym trzy pannice w różnym wieku, oraz rodzinę Buckley’ów – starszych państwa posiadających lekko opóźnionego syna Ricka (Robert Emms).

Na rozpoczęcie dostajemy po oczach sceną, w której pan Oswald okłada Ricka myjącego samochód, a wszystkiemu przygląda się Skunk. Jak się później okazuje – Oswald znalazł u jednej z córek opakowanie po kondomach i podejrzewał ją o uprawianie seksu. Dziewczyna niewiele myśląc jako dawcę jej pierwszych doznań cielesnych wskazała Bogu ducha winnego Ricka. Mocno poturbowany przez sąsiada chłopak zamyka się w swoim pokoju i w sobie, a dziewczyna w końcu przyznaje się do kłamstwa, gdy badanie ginekologiczne dowodzi, że jest dziewicą. Dalej wszystko na pozór wygląda normalnie i nie zapowiada nadchodzących tragedii, które jak domino będą sypać się mniej więcej od połowy filmu.

Konfrontacja miłości, zła i odwagi

W Broken przyglądamy się różnym wymiarom miłości: ślepej i małpiej, dojrzałej i niedoskonałej, dziecięcej i naiwnej. Specjalnie połączyłem te określenia w pary, ponieważ reżyser pokazuje nam z każdą sceną tak wiele różnic w postrzeganiu miłości, że nie sposób wobec nich przejść obojętnie. Widzimy bezskuteczne starania pana Oswalda o poprawne wychowanie córek, a za chwilę uświadamiamy sobie jak mocno on sam wypiera ze świadomości patologię fundowaną swoim własnym dzieciom. Zaglądamy przez okno Archie’ego, w którym widać szare życie inteligentnej nastolatki z problemami cukrzycowymi naprzeciwko rozsądnego ojca o gołębim sercu, ciągle poszukującego miłości po odejściu żony. Z kolei w domu Buckley’ów zderzamy się z niemęskim mężczyzną oraz nadopiekuńczą kobietą, którzy nie są w stanie zrozumieć swojego syna Ricka mającego specyficzne potrzeby. Nie zabrakło również niewinnych uczuć Skunk do chłopca z sąsiedztwa, dziewiczych doznań seksualnych Jeda czy miłości skrępowanej odpowiedzialnością i próbą stabilizacji między Kasią i Mike’iem.

Dowiadujemy się z tego barwnego kolażu, że przez nieświadomość swoich działań, z założenia dobrych, w gruncie rzeczy można wyrządzić wiele krzywd osobom, które kocha się najbardziej. Przez teoretycznie dobre intencje czyli ochronę, zakazy, nakazy, oczekiwania – ostatecznie może przemówić zło, które budzi  instynkty zabójcy nawet w onieśmielonym Ricku. Z drugiej strony Norris wskazuje, że mimo niepowodzeń – należy mieć odwagę, by zmieniać swój los, by walczyć o lepszy świat wokół siebie, by uczyć się również od tych, którzy wydają się przegrani.

Czarodziej z jedną różdżką

Nie chciało mi się wierzyć, gdy dowiedziałem się, że to debiut reżyserski. Film zrobił na mnie piorunujące wrażenie, ponieważ naszpikowany jest wieloma smaczkami i specyficznym klimatem, potęgowanym przez dobre zdjęcia i surową muzykę. Mimo tego, że opowiada tragiczną historię, robi to za pomocą sporej dawki humorystycznych sytuacji i dialogów. Rzadko zdarza się też, by tego rodzaju obraz mówił tak wiele w tak krótkim czasie. Miejscami było aż duszno od nagromadzenia różnych emocji, które należało przegryźć, przeanalizować i ocenić, bo już za chwilę atakowani jesteśmy kolejnym wydarzeniem burzącym nasz względny spokój ducha.

Broken to pozycja dla uczuciowców, którzy zastanawiają się nad tym, jak być lepszym człowiekiem, rodzicem i partnerem. Nie pokazuje wybujałych fantazji, nierealnych sytuacji, uczesanych myśli i idealnych bohaterów. Może dlatego wydaje się taki dobry, bo jest blisko nas – przeciętnych Kowalskich. Choć pewnie nie każdemu spodoba się sposób kreślenia tych historii, to według moich kryteriów dla świetnego filmu, ten jest idealny. Za jakiś czas obejrzę go jeszcze raz i na pewno w gęstwinie wątków odkryję kolejne ciche prawdy.

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)