Dobranoc Dobronocko

Dobranoc Dobronocko

Nie­dziel­ny wie­czór jest dla mnie dniem spo­ko­ju, wyci­sze­nia tuż przed burzą nowe­go tygo­dnia. Zawsze wte­dy słu­cha­łem Trój­ki i "Mini­ma­xu" Pio­tra Kacz­kow­skie­go, a jak był cie­ka­wy temat to zaraz po - pro­gra­mu "Dobro­noc­ka" Gra­ży­ny Dobroń.

Byłem nie­co zdzi­wio­ny, gdy Gra­ży­na Dobroń tuż przed 2 w nocy 30 czerw­ca ze wzru­sze­niem w gło­sie oznaj­mi­ła, że wła­śnie wysłu­cha­łem ostat­niej audy­cji z serii "Dobro­noc­ka". Nie byłem nigdy wiel­kim fanem Pani Gra­ży­ny. Dener­wo­wa­ło mnie to wcho­dze­nie w zda­nie gościom i "sprze­da­wa­nie" z dosyć dużym naci­skiem swo­ich rad życio­wych. Ale to było tyl­ko uciąż­li­we i mia­ło nie­wiel­ki wpływ na cało­ścio­wy wydźwięk audy­cji, bo tema­ty poru­sza­ne w "Dobro­noc­ce" były arcy­cie­ka­we i oma­wia­ne przez nie byle jakich fachow­ców z róż­nych dzie­dzin.

To głu­pie uczu­cie, gdy zni­ka coś, co zawsze było. "Dobro­noc­ka" mia­ła swój kli­mat, pro­mo­wa­ła pozy­tyw­ne posta­wy i szu­ka­ła dobrych roz­wią­zań nawet w trud­nych spra­wach. Zbli­ża­ła ludzi, opo­wia­da­jąc ich histo­rie. Pod­czas audy­cji oprócz roz­mo­wy z gościem, odczy­ty­wa­ne były maile i dzwo­ni­li Słu­cha­cze, któ­rzy dzie­li­li się otwar­cie swo­imi pro­ble­ma­mi, podej­mu­jąc tym samym pró­bę zmian w swo­im życiu. Ta audy­cja była jedy­na w swo­im rodza­ju i nigdy nie wia­ło w niej nudą. Pro­wa­dzo­na cią­gle na pozio­mie, była mozol­ną, ale pozy­tyw­ną pra­cą u samych pod­staw psy­cho­lo­gii, ponie­waż kon­fron­to­wa­ła ją z real­ny­mi, a nie teo­re­tycz­ny­mi pro­ble­ma­mi.

Takie pro­gra­my skła­nia­ją do popra­wy jako­ści życia. One nie mówią jak żyć, ale wska­zu­ją róż­ne ścież­ki wybo­ru. Sam kil­ka razy napi­sa­łem maila pod­czas trwa­nia audy­cji i cie­szy­łem się, gdy został odczy­ta­ny na ante­nie, a póź­niej sko­men­to­wa­ny przez psy­cho­lo­ga, psy­cho­te­ra­peu­tę lub inne­go fachow­ca z dzie­dzi­ny, w któ­rej osa­dzo­no temat.

Z dru­giej stro­ny siła tra­dy­cyj­ne­go medium, któ­rym jest ante­na radia - słab­nie. To mar­twi, ale i mówi coś o aktu­al­nym spo­łe­czeń­stwie. Ono nie umie słu­chać, bo zala­ne jest infor­ma­cją, dla­te­go radio teraz koja­rzy się już tyl­ko z muzy­ką tła pod­czas jaz­dy samo­cho­dem i wia­do­mo­ścia­mi co peł­ną godzi­nę.

Pierw­szy raz z tym medium zetkną­łem się na poważ­niej w szko­le śred­niej, gdy słu­cha­łem noca­mi audy­cji muzycz­nych. Wte­dy to było Radio Rze­szów. Do dziś pamię­tam wywiad z Lechem Janer­ką, któ­ry wyda­wał mi się wów­czas taki odje­cha­ny, inny, a prze­cież akcep­to­wa­ny, powa­ża­ny i robią­cy świet­ną muzy­kę. Nawet z RMF'em mia­łem epi­zod. Słu­cha­łem kul­to­wej audy­cji JW 23 pro­wa­dzo­nej przez Mar­ci­na Jędry­chaMar­ci­na Wro­nę, któ­ra zawsze zaczy­na­ła się (albo koń­czy­ła - nie pamię­tam) pio­sen­ką Leti Vra­na.

Takie wspo­mnie­nia zosta­ją w świa­do­mo­ści i przy­po­mi­na­ją o jed­nym. Słu­cha­ło się kie­dyś, a dziś bra­ku­je na to cza­su. Spie­szy­my się, a pro­gra­my jak "Dobro­noc­ka", mimo że są tak bar­dzo potrzeb­ne, zni­ka­ją z ante­ny.

Pani Gra­ży­na jako ofi­cjal­ny powód poda­ła infor­ma­cję, że już nie chce dłu­żej pra­co­wać w nocy (audy­cja była nada­wa­na mię­dzy 0:00-2:00), a nie potra­fi robić cze­goś skon­flik­to­wa­na wewnętrz­nie. Podzi­wiam ją za tę decy­zję, ponie­waż to nie jest łatwe po kil­ku­na­stu latach nagle zre­zy­gno­wać z ante­ny, zwłasz­cza z tak ugrun­to­wa­ną pozy­cją audy­cji, któ­ra z pew­no­ścią mia­ła słu­chal­ność (jed­nak te maile i tele­fo­ny były cią­gle obec­ne i to w nie­ma­łej licz­bie). Osta­tecz­nie, jak śpie­wa kla­syk, trze­ba wie­dzieć kie­dy ze sce­ny zejść nie­po­ko­na­nym.

Grażyna Dobroń

Gra­ży­na Dobroń (źró­dło: Fan­pejdż "Gra­ży­na Dobroń")

Bar­dzo dzię­ku­ję Pani Gra­ży­nie Dobroń za cały jej wkład, zaan­ga­żo­wa­nie i stwo­rze­nie audy­cji, któ­ra w tak dobry spo­sób koiła róż­ne bolącz­ki i podej­mo­wa­ła trud­ne spra­wy z odwa­gą oraz mądro­ścią.

Na szczę­ście pod­ca­sty "Dobro­noc­ki" są cały czas dostęp­ne w inter­ne­cie. Zachę­cam Cię do zapo­zna­nia się cho­ciaż z jed­ną audy­cją z serii. Na pew­no znaj­dziesz temat dla sie­bie. Pole­cam, bo było­by szko­da, gdy­by tyle pra­cy ode­szło w zapo­mnie­nie w sytu­acji, gdy pro­ble­my ludzi się nie zmie­nia­ją i w grun­cie rze­czy cią­gle są bar­dzo podob­ne. Klu­czem do ich roz­wią­zy­wa­nia może oka­zać się wła­śnie umie­jęt­ność słu­cha­nia :)

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Share on LinkedIn0Tweet about this on Twitter