Na zapleczu: Dawid Adamek – podoba mi się tu, gdzie jestem

Na zapleczu: Dawid Adamek – podoba mi się tu, gdzie jestem

Poznaliśmy się na jednym z krakowskich spotkań blogerskich – Blogshore. Dawid Adamek z nieznajomego gościa z nadprogramowym ADHD szybko stał się bliskim kumplem. Dziś opowie trochę o sobie, bo biorę go „na zaplecze”, zaczynając tym samym nowy cykl na blogu.

Muszkieter: Dawid, dla mnie jesteś połową Sfilmowanych i Adamsky’m, z którym mogę dyskutować do rana na przeróżne tematy. Kim jesteś na co dzień dla innych?

Dawid Adamek: Kiedy ściągam okulary oraz marynarkę i przestaję publicznie nadawać o filmach, jestem klasycznym domatorem, który zamyka się w swoich czterech ścianach i planuje podbój świata. Póki co moim głównym źródłem dochodów są strony internetowe i blogi, dopieszczam, szlifuję, rzeźbię tak, aby w tej blogosferze było ładniej i czytało się lepiej. Wcześniej, przez kilka lat, pracowałem jako webdesigner w kilku firmach, dzisiaj prowadzę własną agencję Blackbird Media wraz z Michałem Urbańskim.

Póki co, czyli to sprawa przejściowa, więc nadawanie o filmach to tylko pasja czy chciałbyś jednak na tym zarabiać?

Widziałem, że zahaczysz o to „póki co”. :) Nadawanie o filmach to zdecydowanie pasja, ale wsiąkając coraz bardziej w to środowisko zdaję sobie sprawę jak bardzo jest ono hermetyczne i jak wiele trzeba poświęcić, aby być stale „na czasie”. Po długich latach buntu zafascynowało mnie wreszcie polskie kino, pokochałem dokument, a wszystkie te dobre rzeczy nie są dostępne w tradycyjnej dystrybucji kinowej – można się z nimi spotkać jedynie na festiwalach i różnego rodzaju przeglądach, a na to potrzeba już czasu i środków. Aby opowiadać o niech rzetelnie i nie ślizgać się po powierzchni, musisz zdobyć konkretną wiedzę i orientować w temacie. Ja tego nie wyniosłem ze szkoły, jestem samoukiem… samopasjonatem. I wiem jak wiele mi jeszcze brakuje.

Wymarzyłem sobie, że wyjadę w „trasę” filmową, obskakując najważniejsze polskie i zagraniczne festiwale, a całość tej trasy będzie sfilmowana i udostępniona na kanale… Nie bujam chyba zanadto w obłokach? Chciałbym pokazać ludziom, że kino pod każdą szerokością geograficzną ma coś niesamowitego do zaoferowania. Tylko tyle i aż tyle.

Brzmi jak misja! Ale wróćmy jeszcze na chwilę do zarabiania. Czym konkretnie zajmuje się Blackbird Media i jakie ciekawe realizacje macie już za sobą?

Najczęściej projektujemy strony w oparciu o najpopularniejszego CMSa (system zarządzania treścią) czyli WordPress. Są to blogi, strony firmowe, ostatnio także większe projekty – serwis dla lekarzy-specjalistów chcących pracować w Norwegii. Jesteśmy w stanie dostosować się do oczekiwań, zależy nam na tym, aby całość stała na wysokim poziomie i aby klient czuł, że była to dobra inwestycja. Największym problemem w branży jest tzw. wszechwiedza zamawiającego. Zrozumiałem przez lata jak pięknie można operować przysłowiem „klient ma zawsze rację” – oczywiście, należy się zgodzić z wizją, ale także zaproponować coś swojego, aby efekt nie tylko zadowalał klienta, ale także był nowoczesny i zgodny ze standardami. Animowane gify i melodyjka na stronie odpadają. Z wielu różnych względów…

Blackbird Media - firma Dawida Adamka

Blackbird Media – firma Dawida

Ostatnio otwieramy się także na inne formy współpracy. Teraz głównie celujemy w podwykonawstwo, a więc dostajemy zlecenia od większych firm, którym brakuje rąk do pracy. Możemy także pomóc w przygotowaniu materiałów drukowanych, grafik, zmontować materiał wideo. Takie z nas łebskie chłopaki.

Nie wątpię, choć dużo zależy od tego jak dobrze potraficie sprzedać swoje usługi. A propos – jak uważasz, czy w Polsce jest wiele takich firm jak Wasza? Jak budować konkurencyjność, pomijając cenę oczywiście?

Myślę, że jest ich całe mnóstwo, ale tam gdzie popyt, tam też i podaż. Nigdy przecież nie będzie tak, że wszystkie firmy będą mieć swoje strony internetowe, a każdy bloger będzie zadowolony ze swojego szablonu. Trendy się zmieniają, technologia rozwija, trzeba więc ją śledzić i rozwijać równolegle z nimi. Myślę, że kluczową kwestią budowania konkurencyjności jest zrozumienie branży i jej wymagań. Nie liczy się fakt, że szablon jest ładny i przejrzysty, ale chodzi także o jego funkcjonalność. Nie jestem na przykład zwolennikiem forsowania „portalowego” szablonu dla bloga osobistego. Najważniejsze rzeczy się gubią, a całość sprawia wrażenie zalewu niepotrzebnych informacji. Wchodzę na bloga, chcę widzieć ostatnie wpisy – to jest takie proste. Zabrzmi jak tandetne hasło z ulotki świeżej agencji, ale naprawdę najważniejszym składnikiem tej całej zabawy w kotka i myszkę jest rozmowa. Powiedz mi dokładnie czego chcesz, a ja Ci to dam. Jeśli nie wiesz – porozmawiajmy o tym.

Popieram, popieram! Prawidłowa i otwarta komunikacja jest podstawą do zrozumienia potrzeb, a to zawsze przekłada się na dobry efekt. Jak to było w takim razie ze Sfilmowanymi? Są odpowiedzią na oczekiwania znajomych?

Są odpowiedzią na wiele oczekiwań. Od samego początku założeniem było zrobienie programu (wolę „program” niż „vlog”), który sami chcielibyśmy oglądać. Jest tego naprawdę niewiele w sieci, czułem niedosyt. Jak zaczynaliśmy pół roku temu był raptem „Urwany Film” , który w tamtym momencie zawiesił działalność, „Kinomaniak” dopiero startował z własnym kanałem, chłopaki z „Lekko Stronniczego” mieli swój układ z Orange, ale ten niedawno się zakończył… i wciąż takich rzeczy nie ma. Null. Zero.

Sfilmowani - Dawid Adamek i Jacek Napora

Program Sfilmowani prowadzony przez Dawida i Jacka

Jeśli chodzi o znajomych, to oni nigdy nie byli motorem napędowym do żadnych twórczych projektów, to kiełkowało we mnie i w Jacku. Poznaliśmy się na jednym z krakowskich Tweetupów i dwa tygodnie później rzuciliśmy w eter pierwszy odcinek. Zaiskrzyło od razu. Powiem szczerze, że czuję pewną presję bo robimy coś innego. Jednocześnie uprawiamy krytykę filmową, ale w lekkiej i bardziej rozrywkowej formie, celując w blogosferę i vlogosferę. Branża filmowa wciąż boi się nowych mediów i nie potrafi z nich korzystać. Stoimy więc w rozkroku pomiędzy starym a nowym, próbując rozepchać się łokciami i znaleźć dla siebie miejsce. Na szczęście coraz więcej kin i dystrybutorów widzi w tym potencjał i chce współpracować, a dzięki temu powstają i powstaną naprawdę ciekawe rzeczy.

Kibicuję Wam od początku i cieszę się, że „się kręci”. Zdradź, jeśli możesz, co czeka Waszych widzów w najbliższym czasie.

Powiem szczerze, że całkiem sporo tego jest. To wszystko zależy od czasu i tego jak się losy potoczą. Chcielibyśmy uruchomić kilka równoległych formatów. Jeden nazywamy „edukacyjnym”, ale raczej z przymrużeniem oka – będziemy przybliżać sylwetki wielkich ludzi kina, przekrojowo przez całą twórczość. Pierwszy odcinek jest w planach, będziemy kręcić w Muzeum Narodowym w Krakowie, będą goście, wywiady i kilka innych smaczków. Mam nadzieję, że widzowie pokażą klasę i że akcja się spodoba. W międzyczasie wciąż celujemy w festiwale i rozmowy o filmach, których nie znajdziesz w multipleksach. Tu nie zależy nam na ilości wyświetleń, raczej z chęci rozpowszechnienia ciekawych rzeczy… Zależy nam na tym, żeby kanał nie stał w miejscu, żeby wyjść w plener, znaleźć jakieś stare kino, poszukać pasjonatów. Niech się coś dzieje w tym internecie. Reszty póki co nie chcę zdradzać. :)

Życzę powodzenia, bo pomysły naprawdę już teraz wyglądają wspaniale! Zastanawiam się jak znajdujesz czas na te wszystkie działalności?

Oto jest pytanie. Ostatnio zarzucono mi tendencję do prokrastynacji (haha). A tak na serio to na szczęście mam wolny zawód, a to pozwala mi na nienormowane godziny pracy. Praktykuję więc nocne posiedzenia. Montowaniem dzielimy się z Jackiem, Michał załatwia wszystkie formalności. Chodzę więc do kina i dłubię po nocach. Kawa moim przyjacielem, sport wrogiem śmiertelnym. Przekraczając pięćdziesiątkę pewnie dostanę na urodziny zawał…

Najważniejsze, że cieszysz się swoim życiem, a to skutecznie odstrasza zawały. Dawid, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?

Wiesz co, ja to ogólnie uważam, że to zależy od etapu w życiu. Najważniejsze to żeby przeżyć je szczęśliwie, tak po prostu. Nie liczę na laury i zaszczyty, ale żeby żyć w zgodzie z samym sobą i robiąc to co naprawdę kocham. Jeden może sklejać modele, drugi biegać za piłką… Ja gadam o filmach, to mi sprawia przyjemność. Następnym etapem pewnie będzie współdzielenie tego z drugą osobą, a potem wyhodowanie stadka małych pokemonów i przyglądanie się jak ewoluują. A więc prosto – szczęście. Tylko, żeby nie było celem samym w sobie, ale towarzyszyło podróży.

Jak pięknie i poetycko się zrobiło! Coś mi się wydaje, że nie tylko gadanie o filmach Ci służy. Wiem, że masz bloga.

Mam (Po prostu – przyp. Muszkieter). Ostatnio nawet chwilę przy nim podłubałem i jestem zadowolony z warstwy wizualnej, teraz czeka aż coś opublikuję. Cierpliwy jest, domena opłacona. Bloga traktuję bardziej osobiście, kompletnie nie chcę go promować, docierać do mas, dostawać darmowych pluszaków i długopisów. Jest dodatkiem do Sfilmowanych. Jak mnie ktoś polubi i chce więcej, zapraszam do poczytania. Nie tylko o kinie. Cel nadrzędny? Pozytywne wibracje.

Wykorzystajmy więc ten pozytywny vibe. Wyobraź sobie, że stanąłeś po drugiej stronie kamery i jesteś reżyserem. O czym będzie Twój film?

Pytanie o czym nie będzie, bo pomysłów jest całe mnóstwo. Z Jackiem mamy obecnie dwa scenariusze do krótkometrażówek i w najbliższym czasie będziemy je realizować. Nie chcę zdradzać fabuły, ale powiem, że bohaterem jednej z nich będzie… YouTuber, a więc branżowo. Pomysły zawsze pojawiają się same, najczęściej podczas podróży autobusem, w łazience (kąpiel z bąbelkami największym dostawcą dobrych pomysłów), czy podczas snu. Dawno temu pisałem powieść i gdy utykałem w jednym miejscu szedłem spać z myślami skupionymi na książce. Wstawałem rano i wszystko było gotowe, przelewałem to tylko na papier.

Na starość będę pisał i kręcił. Wiedziałem to w wieku 5 lat, wiem i teraz. Nie będę już polskim Dolanem, ale mogę być Godardem…

Wow! Plany godne gorącej głowy. Ostudźmy zatem atmosferę i powiedz co Ci nie wyszło. Jest coś, czego żałujesz z perspektywy czasu?

Kilka takich rzeczy się znajdzie. Próbowałem dostać się na reżyserię filmową do Katowic, ale nie wyszło. Byłem wtedy młody i powiedzieli mi wprost, że tuż po liceum szanse są równe zeru. To był okres buntu, długich włosów i Jima Morrisona. No i scenariusz miałem słabiutki. Studiowałem więc aktorstwo przez rok, niestety nie skończyłem ze względów finansowych – w tamtym czasie pracowałem jako ochroniarz w hipermarkecie (patrz jakie perełki wyciągasz!). Potem losy potoczyły się tak, że wyprowadziłem się z rodzimego Krakowa i porzuciłem te filmowe plany, ale na szczęście nie na długo.

Wolę po prostu nie patrzeć na to co nie wyszło, przecież tyle jeszcze przede mną. Gdyby nie tamte wszystkie rzeczy, porażki i niepowodzenia, nie stałbym teraz w tym właśnie miejscu. Podoba mi się tu gdzie jestem.

Nie pozostaje mi więc innego jak trzymać kciuki, abyś zawsze dochodził tam, gdzie chcesz być. Ostatnie pytanie: jeśli złapałbyś złotą rybkę i miałbyś tylko jedno życzenie z trzech kategorii – życie zawodowe, pasja i życie rodzinne – to którą wybrałbyś i jak ono by brzmiało?

Najtrudniejsze pytanie na koniec. Niech życie zawodowe przynosi satysfakcję, pasja przerodzi się w zawód, a życie rodzinne niech stanie się nową pasją. Amen.

Nie jestem złotą rybką, ale niech Ci się spełni, Dawid! Dziękuję za ciekawą i inspirującą rozmowę. Do zobaczenia na żywca :)

To ja dziękuję za samą chęć przeprowadzenia rozmowy. To mój drugi wywiad w życiu, wciąż nowość i ciekawe doświadczenie. Do zobaczenia! :)

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Jak ja lubię czytać wywiady, w których pytania sformułowane są na poziomie :) super! Liczę, że cykl się rozwinie :)

    • Dzięki :) Staraliśmy się z Dawidem, aby było o czym czytać, a m.in. Twój komentarz potwierdza, że takie wywiady dają pozytywnego kopa i chyba o to w tym wszystkim chodzi.

  • Damian, coś nie tak z szerowaniem, bo po kliknięciu w facebookowego udostępniacza pokazuje się okno do udostępnienia „Nic nie znaleziono pod hasłem Na-Zapleczu-Dawid-Adamek”. A wywiad? Jest jakość, jest merytoryka, są też uczucia i emocje – czego chcieć więcej? :-)

    • Dzięki za info – zaraz z tym powalczę. Co do wywiadu – Dawid się na pewno ucieszy :)

  • Ja to się w nim kocham.

    A nie, czekaj. Chodziło mi o Jacka. W Jacku się kocham.

    Dobry wywiad :)

    • Wszystkim się myli. :*

      • To przez to, że jesteście do siebie tacy podobni.

    • Zmienna jak kobieta, normalnie :)

      • Ja jestem stała w uczuciach. Tylko niestabilna emocjonalnie :D