Co z tym równouprawnieniem?

Co z tym równouprawnieniem?

Wczo­raj był Mię­dzy­na­ro­do­wy Dzień Bez Kłam­stwa i wrzu­ci­łem krót­ki wpis na fej­sie, któ­ry wzbu­dził nie tyl­ko zain­te­re­so­wa­nie, ale i obu­rze­nie, że szo­wi­ni­stycz­ny. Pomy­śla­łem, że napi­szę dziś kil­ka słów wła­śnie o tym zja­wi­sku.

Zacznij­my od wpi­su.

Dziś mię­dzy­na­ro­do­wy dzień bez kłam­stwa. Kobie­ty, uwa­żaj­cie ;)

Posted by Damian Moskal­ski on Wednes­day, 28 March 2018

Jak zwy­kle wyszło mi prze­wrot­nie, bo moż­na odczy­tać ten tekst, że kobie­ty kła­mią i powin­ny uwa­żać, by tego nie robić albo że męż­czyź­ni kła­mią, żeby kobie­tom było miło. I tak źle, i tak nie­do­brze, bo jed­na i dru­ga opcja wska­zu­je na kłam­stwo, za któ­re prze­cież nikt nie chce brać odpo­wie­dzial­no­ści. Co to ma do szo­wi­ni­zmu? Ano tyle, że dys­kry­mi­nu­je któ­rąś z płci, a od dys­kry­mi­na­cji już nie­da­le­ko do sek­si­zmu.

Po reak­cjach nie­któ­rych przed­sta­wi­cie­lek płci pięk­nej stwier­dzi­łem, że poru­szy­łem czu­łą stru­nę i tak zacho­dzę w gło­wę, dla­cze­go część spo­łe­czeń­stwa jest prze­wraż­li­wio­na na punk­cie rów­no­upraw­nie­nia.

Co to jest równouprawnienie?

Ja to już cza­sa­mi się gubię i to nie­ste­ty przez kobie­ty. Bo z jed­nej stro­ny lubią być prze­pusz­cza­ne w drzwiach i dosta­wać kwia­ty oraz gdy męż­czy­zna zabie­ga o jej wzglę­dy, ale z dru­giej stro­ny nie czu­ją, że i o męż­czy­znę powin­ny zabie­gać, spra­wiać mu przy­jem­ność czy kom­ple­men­to­wać. Jakoś prze­cież się utar­ło, że face­ci są kuta­sa­mi i nic im do szczę­ścia nie potrze­ba, bo prze­cież dosko­na­le sobie radzą jako nie­czu­łe jed­nost­ki. A to bynaj­mniej nie jest praw­da.

Więc gdzie to rów­no­upraw­nie­nie w życiu codzien­nym? Ja się doszu­ku­ję i napraw­dę nie znaj­du­ję dobrych przy­kła­dów. Co z tego, że kobie­ty nie­jed­no­krot­nie zara­bia­ją wię­cej od face­tów, sie­dzą w zarzą­dach firm i są sil­ne. To nic nie zmie­nia. Dalej zosta­ła w nich men­tal­ność, że im się coś wię­cej nale­ży niż face­tom, bo były tyle lat uci­ska­ne. Zasta­na­wia mnie kie­dy nastą­pi ta rów­no­wa­ga, kie­dy face­ci odpo­ku­tu­ją to złe trak­to­wa­nie, gdzie jest ta cien­ka gra­ni­ca, któ­rej już nie prze­kra­cza­my.

Mogę pisać tyl­ko z moje­go punk­tu widze­nia, nie­mniej roz­ma­wiam i z kobie­ta­mi, i z face­ta­mi i nadal twier­dzę, że trud­no się poła­pać w ocze­ki­wa­niach kobiet. Mam cza­sem wra­że­nie, że nie wie­dzą, cze­go tak napraw­dę chcą, a nęcą ich popu­li­stycz­ne hasła. Może obe­rwie mi się za ten wpis, ale tak myślę, tak czu­ję, więc cze­mu mam nie powie­dzieć praw­dy, rów­nież i po Mię­dzy­na­ro­do­wym Dniu Bez Kłam­stwa.

Boimy się silnych kobiet

Laski są sil­ne, bar­dzo. Są sil­niej­sze od nas nie tyl­ko ze wzglę­du na cha­rak­ter, ale i kon­struk­cję psy­chicz­ną. Mają po pro­stu lepiej wypo­sa­żo­ne mózgi, niż face­ci i dla­te­go mogą szar­żo­wać nie tyl­ko inte­lek­tu­al­nie (ame­ry­kań­scy naukow­cy spraw­dzi­li, więc trze­ba im zaufać). Wobec coraz więk­szej rów­no­ści spo­łecz­nej, mimo jazd zwią­za­nych z zaostrze­niem pra­wa anty­abor­cyj­ne­go, kobie­ty nie mają źle. Co jed­nak z face­ta­mi, któ­rzy boją się ich siły, a jest takich mul­tum?

Znam Aśkę, któ­ra jest sil­ną, nie­za­leż­ną kobie­tą. Ma wła­sne miesz­ka­nie, jest po trzy­dzie­st­ce i wszyst­ko, co mogła osią­gnąć w swo­jej fir­mie, osią­gnę­ła i się po pro­stu nudzi. Jest sama, choć niby nie samot­na i za każ­dym razem, gdy z nią roz­ma­wiam czu­ję rywa­li­za­cję. Czu­ję tę bab­ską wścib­skość (choć wsa­dza­nie nosa w nie­swo­je spra­wy wła­ści­wie też nie ma płci), pod­gry­za­nie, doci­na­nie, gdy ja chcę tyl­ko nor­mal­nie poroz­ma­wiać bez tych wszyst­kich inten­syw­nych prze­żyć, bo jestem nad­wraż­liw­cem i zawsze w kon­tak­tach z ludź­mi, mówię o tym na star­cie. Może Asia nie potrze­bu­je face­ta, żeby była szczę­śli­wa, ale zacho­wu­je się, jak­by chcia­ła płci brzyd­szej doko­pać, zrów­nać z zie­mią, poka­zać miej­sce przy pod­ło­dze, po któ­rej cho­dzi.

Aśka jest przy­kła­dem femi­nist­ki, któ­ra się zagu­bi­ła i zapo­mnia­ła, że rów­no­upraw­nie­nie dzia­ła w obie stro­ny. Kobie­ty żar­tu­ją o face­tach rów­nie nie­wy­bred­nie, co face­ci, choć nie­wy­bred­ne żar­ty face­tów postrze­ga­ne są jako pro­stac­two, to czy ktoś kie­dyś nazwał kobie­tę pro­stacz­ką, dla­te­go że żar­tu­je z face­ta? Szcze­rze wąt­pię albo jest to rzad­kie zja­wi­sko. Kobie­ty łatwiej ura­zić, bo prze­cież powin­ni­śmy być deli­kat­ni jak papier Velvet we wszyst­kich sto­sun­kach z nimi, powin­ni­śmy cier­pli­wie zno­sić docin­ki i nabi­ja­nie się z naszej płci, że niby jeste­śmy gor­si (bo mamy gor­sze mózgi i myśli­my tyl­ko o jed­nym - jak tu wyko­rzy­stać kobie­tę).

Jednostronność

I może te moje spo­strze­że­nia są jed­no­stron­ne, ale takie są moje róż­ne obser­wa­cje prze­róż­nych kobiet, w prze­róż­nym wie­ku i jestem szcze­rze zanie­po­ko­jo­ny zja­wi­skiem bra­ku rów­no­upraw­nie­nia w sto­sun­ku do męż­czyzn. Nie jestem pokrzyw­dzo­nym, uty­sku­ją­cym nad sobą face­tem, Boże broń! Chcę zwró­cić uwa­gę, że zanim nazwie się kogoś szo­wi­ni­stą, trze­ba poszu­kać głę­biej, a nie zda­wać się na powierz­chow­ną oce­nę kil­ku słów. Wszy­scy popeł­nia­my błę­dy, głu­pio żar­tu­je­my. Sek­sizm nie ma płci, na jego polu rów­nież powin­no pano­wać rów­no­upraw­nie­nie, bo czym była­by cywi­li­za­cja bez zasad, o któ­rych ludzie zapo­mi­na­ją lub nagi­na­ją na swo­ją modłę.

Jed­no jest pew­ne - nie będę się bawił w dyplo­ma­tę, bo zawsze swo­im życiem, sło­wa­mi czy zacho­wa­nia­mi mogę kogoś ura­zić. Żyję według zasa­dy "po pierw­sze: nie szko­dzić!" i dzię­ki temu sta­ram się budo­wać mosty poro­zu­mie­nia bez zgni­łych kom­pro­mi­sów, co mi się uda­je z róż­nym skut­kiem. Cią­gle mamy patriar­chal­ną men­tal­ność, z któ­rej trud­no się wyswo­bo­dzić, bo przez lata nie było rów­ne­go trak­to­wa­nia i wszy­scy nie­sie­my w sobie pier­wia­stek nie­zgo­dy na naszą aktu­al­ną rze­czy­wi­stość oraz kal­ku­je­my to, co już było. Czy jest na to rada? Nie ma. Trze­ba to prze­żyć po swo­je­mu, ale na począt­ku powin­na się poja­wić świa­do­mość, zarów­no u kobiet, jak i u męż­czyzn.