Bóg zapłać

Dro­gie dzie­ci. Za to, że wyja­wi­cie mi wszyst­kie złe uczyn­ki, ja dam Wam roz­grze­sze­nie, a póź­niej rzuć­cie na tacę (monet nie przyj­mu­ję, tyl­ko bank­no­ty).

Ksiądz powinien być biedny

Tak mogła­by się zaczy­nać kolej­na przy­po­wieść, tym razem nie opo­wia­da­na przez Chry­stu­sa, a przez jego słu­gę - księ­dza. Szef kazał wypa­sać owce, fakt, ale z dru­giej stro­ny nic nie mówił o tym, by z wier­nych robić bara­nów. A cza­sem moż­na się tak poczuć w naszym kocha­nym Koście­le (przez duże K, jako wspól­no­ta, nie przez małe, jako budy­nek).

Jestem kato­li­kiem, choć nie ultra­ka­to­lem. Żyję i sta­ram się żyć z inny­mi, ale nie pod­cho­dzę bez­kry­tycz­nie do całej kocha­nej insty­tu­cji Kościo­ła. Dla­cze­go więc rysu­ję taki obraz księ­dza? Zain­spi­ro­wał mnie jego szef na Zie­mi, czy­li Papież Fran­ci­szek (Papież Fran­ci­szek do księ­ży: nie pro­ście wier­nych o pie­nią­dze za sakra­men­ty).

Oka­zu­je się więc, że nawet on widzi pro­blem w opły­wa­niu kle­ru w dostat­ki. Sta­wia spra­wę po ludz­ku - jeśli za kształ­to­wa­nie ducha każesz pła­cić - odda­lasz ludzi od Kościo­ła. Co wię­cej para­doks sytu­acji jest taki, że im bied­niej­szy ksiądz, tym wię­cej wier­ni są w sta­nie mu wrzu­cić do kie­sze­ni. To pro­ste - czu­ją, że ich pasterz o nich dba, więc i oni dba­ją o nie­go.

Bracia zakonni

Ludzie w czar­nych sukien­kach nie­ste­ty nie cie­szą się zaufa­niem, choć zda­rza­ją się wyjąt­ki. Z moich doświad­czeń wyni­ka jed­nak smut­na praw­da. Księ­ża die­ce­zjal­ni w zde­rze­niu ze zgro­ma­dze­nia­mi bra­ci Kapu­cy­nów czy Domi­ni­ka­nów to jest zwy­czaj­na prze­paść. Nie dla­te­go, że ci dru­dzy są jacyś wyjąt­ko­wi, ale ze wzglę­du na ich ścież­kę zdro­wia, dzię­ki któ­rej sta­ją się duchow­ny­mi.

Krę­go­słup moral­ny bra­cisz­ka ukształ­to­wa­ny jest przez naka­zy i zaka­zy, nie­kie­dy bar­dzo suro­we. Do tego medy­ta­cja, pra­ca fizycz­na i rze­czy­wi­ste wyrze­cze­nie się luk­su­sów. Jako uko­ro­no­wa­nie poświę­ce­nia - życie w odosob­nie­niu i odda­nie się wspól­no­cie. Tak się two­rzy praw­dzi­we­go duchow­ne­go. Zanim udzie­li Ci sakra­men­tu i wycią­gnie rękę po pie­nią­dze, będzie szczę­śli­wy, że jego pra­ca nie poszła na mar­ne. Suk­ce­sem księ­dza jest to, że chcesz zbli­żyć się do Boga, a on Ci w tym poma­ga. Wia­ry nie moż­na prze­li­czyć na pie­nią­dze. Tak samo jak miło­ści, czy nadziei. Wiem, że to okle­pa­ne stwier­dze­nie, zwłasz­cza w tym połą­cze­niu (wia­ra-nadzie­ja-miłość), ale to praw­da, któ­rej nie trze­ba tłu­ma­czyć. Za pie­nią­dze moż­na co naj­wy­żej kupić seks bez miło­ści i fał­szy­wych przy­ja­ciół, któ­rzy zamiast dać wpar­cie - wpę­dzą w depre­sję.

Dziękuję za to, że jesteś

Na koniec mini histo­ria z moje­go życia dla potwier­dze­nia sta­wia­nych tez. Ostat­nio dosta­łem smsa od Kapu­cy­na, z któ­rym nie widzia­łem się kupę cza­su. Nie mia­łem zapi­sa­ne­go jego nume­ru, albo gdzieś mi zagi­nął. W tre­ści kró­ciut­ko oznaj­mił, że wyjeż­dża z kocha­ne­go Kra­ko­wa do Cza­du. Podzię­ko­wał za moją obec­ność w jego życiu i pomoc we wszyst­kim, co razem robi­li­śmy. Na koniec dodał, że zabie­ra to szczę­ście w swo­im ser­cu tam, gdzie jedzie. To dla mnie ude­rza­ją­ca do gło­wy esen­cja słów: czło­wiek, zakon­nik, misjo­narz, brat, przy­ja­ciel. Takich księ­ży wię­cej popro­szę.