Blogshore i KRK Tweetup, czyli wyłaź z Internetu do ludzi

Blogshore i KRK Tweetup, czyli wyłaź z Internetu do ludzi

Ostatnie 3 dni spędziłem na spotkaniach z ludźmi. Od czwartku do soboty (a tak naprawdę do niedzieli rano) przebywałem wśród osób z krwi i kości, których znam głównie z ich zdigitalizowanych internetowych postaci.

Blogshore

Blogshore odbywa się nieregularnie, a organizuje je Paweł Opydo. Sam pomysł serii spotkań powstał po Blog Forum Gdańsk 2013, gdy garstka maruderów (wśród których znalazłem się i ja) w dzień powrotów postanowiła się spotkać na kawie, by pochlipać i powspominać te rewelacyjne dwa dni. Jak dobrze pamiętam, rozmawialiśmy wtedy w składzie: Rita z Blog Experts, Blanka z Mój zakupoholizm, Szaffi z Jak oszczędzać pieniądze?, Michał z Mr.Vintage, Popyd i ja. Okazało się, że w Krakowie jest grupa świetnych ludzi związanych z aktywnym tworzeniem treści w Internecie, a niewielu z nich zna się na żywo. Jak wiadomo brak wiedzy generuje domysły i wyobrażenia, a tak naprawdę nie wiemy nic o sobie, bo oceniamy przez pryzmat statusów na Fejsie, wpisów na blogach, ćwierków na Twitterze i głupich zdjęć na Insta. Blogshore nie jest spotkaniem, na którym ostrzy się swoje umiejętności jak na klasycznej konferencji. Żadnych wykładów, prezentacji i prelekcji. To luźny zlot osób chcących sprawdzić, co kryje się za internetowymi maskami tych znanych i mniej znanych sieciowych wyjadaczy.

Były już dwa Blogshory. Ostatni odbył się w czwartek 20 lutego w Pauzie w Krakowie. Myślę, że nie ma sensu dywagować, co się na nim działo, bo nie za bardzo wiedziałbym, co napisać. Kogo interesuje, że rozmawialiśmy o folku w odniesieniu do disco polo, o patriotyzmie w naszych czasach, o tożsamości języka polskiego, dlaczego Paweł Opydo nie lubi ksywki Popyd i jest gotów mnie za nią zbanować, czemu Stay Fly lubi „przypierdolić” na blogu i Podwyszka nie przepada za wyznawcami zespołu Coma. Na pewno też nie ruszy Was kosmiczna postać Wojtka Kardysia, zaczytanego w książkach Lecha Starowicza, zakupionych w antykwariacie za 5 zł. Choć nie palę papierosów już 27 tygodni, to poszedłem do palarni z ledwo poznanym Tomkiem z PiXblog.eu i przegadaliśmy kilkadziesiąt minut o życiowych pasjach. Nic nadzwyczajnego, prawda?

Taki jest właśnie klimat Blogshore. Niezobowiązująco podchodzisz do kogokolwiek i nagle stajecie się dla siebie kimś, kto ma imię, swoją historię, pomysły i poglądy. Wizerunek z Internetu nie ma tutaj żadnego znaczenia. Jest tylko zerojedynkowym dodatkiem.

KRK Tweetup

Krakowskie spotkania Twitterian to imprezy z tradycjami (których nie znam, ale event odbywający się po raz 11. takie powinien mieć). W sumie to niewiele różnią się klimatem od Blogshore, ponieważ na KRK Tweetup może przyjść każdy, kto chce. Nazwa jednak zobowiązuje i głównymi odbiorcami są użytkownicy Twittera.

Już nieraz pisałem, że wolę Ćwierkacza niż Fejsa, dlatego, że jest tam o wiele mniej dziadostwa i tzw. lolcontentu, a użytkownicy rozmawiają zamiast monologować. To dzięki ćwierkaniu poznałem na żywo skryte, ale niezwykle sympatyczne i ciekawe osoby: Paweł Czapski, Iza Norek, PsoroBłażej Gantz czy Andrzej z jamowie.to.

Ten Tweetup był dla mnie szczególny, ponieważ braciszek internetowy, Paweł Bielecki, kopnął się do Krakowa z Wrocławia, więc mieliśmy możliwość lepiej się poznać, skoro jesteśmy już rodzeństwem. Z kolei siostra Maryśka Organ, mimo nadszarpniętego zdrowia, wyczołgała się z ciepłego łóżka, by w pełnej krasie z nami zaszaleć. Paweł Czapski pokazał mi inne oblicze Warszawy, a jego skromność i nieśmiałość tylko to potwierdziły. Przyjechał już w piątek i spędziliśmy razem sporo czasu na dobrych, wartościowych dyskusjach. Udało mi się zamienić też kilka zdań z Karolem Paciorkiem z LekkoStronniczych, który jest dokładnie takim samym wariatem na żywo, jak w swoim internetowym szoł i na pewno nie przepada za polskim porno.

Niewątpliwie największym pozytywnym zaskoczeniem były trudne rozmowy z Dawidem Adamkiem ze Sfilmowanych. Poznaliśmy się, co prawda, na Blogshore #1, ale dopiero teraz weszliśmy w grube tematy. Mój muszkieterski nos podpowiada mi, że wiele zrobimy razem na tej krakowskiej ziemi, bo gdy spotyka się dwóch ludzi z różnymi potencjałami, wyrastającymi z przeżyć o podobnym mianowniku, to nie ma innej możliwości.

Wyłaź zza ekranu

Wartość takich spotkań zawsze zależy od ich uczestników. Można przegiąć z alkoholem i choć zabawa będzie przednia, na drugi dzień pojawi się ból głowy, kac i wysoki rachunek za taksówkę. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by poznawać ludzi, tych wydawałoby się zdigitalizowanych, nieciekawych w realu (bo tak najczęściej postrzegamy wylewnych w Internecie), w drodze interesujących i arcyśmiesznych rozmów. Kluczem, jak zwykle, jest równowaga i proporcje. Jeśli chciałbym poimprezować, poszedłbym na zwykłe disco, do któregokolwiek klubu. Tymczasem na obydwu spotkaniach bawiłem się nie tylko tupiąc nóżką, ale przede wszystkim dyskutując. O czym? Tematem zawsze było życie, to prawdziwe, pełne doświadczeń i odwagi do ich zdobywania. Zasięgów, zarabiania, współprac, agencji i innych branżowych odprysków mamy za dużo na co dzień, a na Blogshore i KRK Tweetup na szczęście ich nie uświadczyłem. Dlatego zachęcam do udziału w takich dzikich spędach. Więcej dają, niż odbierają.

photo credit: Mark J P via photopin cc
Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)

  • Ale Wam zazdroszczę tej wspólnej kawusi ;)

  • PiXblog.eu

    „wiele zro­bimy razem na tej kra­kow­skiej ziemi, bo gdy spo­tyka się dwóch ludzi z róż­nymi poten­cja­łami, wyra­sta­ją­cymi z prze­żyć o podob­nym mia­now­niku, to nie ma innej możliwości.” A jak ja się zgadzam – Adrian Kilar! Dziękuję i dobranoc ;).

    Och Ty, och Ty! Przecież zdjęcia na Insta nie są głupie – zapytaj się o to Plaamkii (nie wiem jak to odmienić, w oryginale jest – Plaamkaa, więc podejmuję próbę i piszę przez dwa „ii”).
    T.

  • A Wrocław dupa

  • Też byłem w tej knajpie w Gdańsku :D

  • Zazdroszczę pamięci do blogów, imion i kont na Twitterze :D!

    • Mam sposób jak zapamiętywać: nie rozmawiać tylko o pierdołach :)

  • Zachęciłeś do przyjazdu na kolejny. Dzięki :)

  • O mnie ni słowa. Chyba cofnę suba :P

    • Przecież to nie jest koncert życzeń :)

  • Ten Muszkieter to jest skarb, bo umie w internet i ma pamięć do nazw blogów, dlatego jego siostra jest ustawiona i nie musi szukać. <3

  • rozwados

    Ja mam podobne zdanie na temat Tweetupów, chociaż pojawiłem się na dwóch warszawskich. Mogłem poznać bliżej parę osób (jak na razie), których bardziej poznałem z ekranu monitora. Nie ważne czy poznałem ich z ich własnych blogów (@książkowo) czy z samego korzystania Twittera (@6GhosT9). Dla mnie są to wartościowi ludzie.