Bezsenność

Bezsenność

Wczo­raj mia­łem nie­prze­spa­ną noc. Dopa­dły mnie wszyst­kie zmo­ry moje­go życia. Dopa­dły mnie wyrzu­ty sumie­nia i cała cze­re­da pro­ble­mów. Pró­bo­wa­łem je uto­pić w dymie papie­ro­sów. Nie uda­ło mi się.

Outsider

Czu­ję się jak out­si­der, któ­ry prze­grał życie. Spię­trze­nie pro­ble­mów wczo­raj­szej nocy powie­dzia­ło mi, jak bar­dzo mam nie­po­ukła­da­ne życie z Żoną, z pra­cą, z Mamą czy Ojcem. Stra­ci­łem tak wie­le, zyska­łem w zamian przy­ja­ciół i ludzi, o któ­rych pisa­łem wczo­raj. A tu oka­zu­je się, że ja napraw­dę potrze­bu­ję cza­su, aby poprze­su­wać tę ukła­dan­kę, żeby wresz­cie puz­zel po puz­zlu uło­żyć po swo­je­mu. Z Żoną, Mamą i Ojcem.

Napi­sa­łem do pierw­szej kobie­ty moje­go życia i odpi­sa­ła - licz bara­ny, wiem jak to jest, nic z tym nie zro­bisz. Napi­sa­łem do dru­giej kobie­ty moje­go życia i odpi­sa­ła to samo. Poczu­łem wspar­cie i bez­sil­ność. Prze­kła­da­łem się z boku na bok przez 3 godzi­ny i nic nie poma­ga­ło. Na lewo, na pra­wo, na brzu­chu (a tu zazwy­czaj zasy­piam), odwrot­nie na łóż­ku. Spa­li­łem poło­wę pacz­ki papier­sów i nic. Naja­dłem się cze­ko­la­dy i nic. Nic, kom­plet­ne nic. Sku­pia­łem się na jed­nym punk­cie, a z kon­cen­tra­cją i cier­pli­wo­ścią mam ostat­nio kło­po­ty i czu­ję, że nie jestem jesz­cze goto­wy, by zmie­rzyć się z pro­ble­ma­mi codzien­no­ści.

Wstałem

Ale dziś wsta­łem. Ogo­li­łem się (nie, ja nie mam dobre­go połą­cze­nia - przyp. z fil­mu Barei) i znów świat sta­nął przede mną otwar­ty i goto­wy na mnie. Wzią­łem sta­rą zde­ze­lo­wa­ną gita­rę i zagra­łem "bar­dzo trud­no być czło­wie­kiem, a tak łatwo zejść na psy", pochli­pu­jąc pod nosem. Życie jest trud­ne, a wszyst­kich pro­ble­mów nie zaga­szę faj­ką, czy prze­my­śle­nia­mi. Będę żył, nucił, gwiz­dał sobie i robił swo­je.

Powo­li. Naprzód. Po swo­je­mu.

PS
Dziękuję za wsparcie Żonie i Mamie. To też dedykacja. Tęsknię.