8 wymówek, by nie rzucić palenia

8 wymówek, by nie rzucić palenia

Palaczem jestem i źle mi z tym. Śmierdzę, kaszlę, wydaję fortunę na ten pieprzony tytoń, a końca niestety nie widać. Po co w ogóle ktoś wymyślił fajki? Wiem, pytanie jest bez sensu, bo jeśli coś jest i uzależnia, to na pewno kosztuje, a kosztuje dlatego, że ktoś musi na tym zarobić.

Dlatego postanowiłem rzucić!

Nie pierwszy już raz, ale będę walczył, dopóki uda się rzucić skutecznie. Zawsze przy próbach pojawiają się jakieś wymówki. Oto te najbardziej standardowe:

[alert style=”1″]1. Przecież wcale nie palę tak dużo i mi to nie szkodzi.

2. Na coś trzeba umrzeć.

3. Wiem, że to sporo kosztuje, ale palę, bo lubię. Odstresowuje mnie to.

4. Jak piję, to muszę zapalić.

5. Zrobię sobie postanowienie noworoczne i się będę tego trzymał.

6. Jeszcze tylko ten jeden papieros.

7. Jeszcze tylko ta jedna paczka.

8. (NOWOŚĆ) „Zapal sobie, rzucisz jutro…”[/alert]

Jeśli uważasz, że te wymówki są cokolwiek warte, prawdziwe – przegrałeś/aś na starcie. Wiem, co mówię, przegrałem już nie raz, nie dwa, nie trzy, a siedemdziesiąt siedem. Otoczenie mi w tym nie pomaga, bo praktycznie wszyscy jarają na potęgę i pewnie dlatego jest mi tak trudno (o coś się kroi kolejna wymówka…).

Wszyscy rzucający palacze – trzymajcie się, jestem z Wami. Na razie nie palę zaledwie kilka dni, ale jestem dobrej myśli i trzymam za siebie kciuki. A Ty? :)

Pomóż mi dotrzeć do innych. Podaj dalej, jeśli chcesz.
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Pin on Pinterest1

Jeśli podoba Ci się muszkiecenie i masz ochotę na więcej...

...zapisz się do Muszklettera! Raz w tygodniu dostaniesz garść informacji związanych z muszkieterskim thinkstajlem (i nie tylko). W każdej chwili możesz zrezygnować, więc subskrybuj bez obaw :)